środa, 4 stycznia 2012

Dyrekcja odpowiada za przyrzeczoną sumę wrażeń

Wstrząśnięty żalami przyjaciela, który narzekał dziś na facebooku, że "tancerze Polskiego Baletu Narodowego nie potrafią poprawnie zatańczyć mazurowego pas marché" postanowiłem zbadać kwestię tego, na jakie niedopatrzenie może sobie pozwolić dyrekcja teatru, a na jakie - nie. Otóż: musi mieć na przykład własną dynamomaszynę. O pas marché nic, niestety, nie ma.





Ponadto ten oto tekścik przedstawiam wszystkim niedowiarkom, którzy wątpią w poziom przedwojennych tabloidów i ich czytelników - dowodnie w nim widać, że 80 lat temu nawet w tabloidzie można było robić sobie intertekstualne żarty z romantycznych dramatów Schillera.



Za: "Tajny Detektyw" nr 49, rok I (20 XII 1931)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza