Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 lutego 2016

Drobne ogłoszenia, drobne ogłoszenia... vol. III

Największą chyba reklamą w historii "Tajnego Detektywa" był całostronicowy anons Towarzystwa Wydawniczego "Rój".

Wydawnictwo "Rój" zostało założone w roku 1924 przez dwóch wspólników: Marian Kister zajmował się sprawami technicznymi i finansami, natomiast Melchior Wańkowicz był kierownikiem literackim. Prędko zajęło ważną pozycję na rynku, dzięki publikowaniu tanich serii z literaturą popularną ("Seria 3-złotowa", "Książki 95-groszowe") i podróżniczą ("Biblioteczka Historyczno-Geograficzna"). Równocześnie jednak wydawało książki noblistów ("Dzieła XX Wieku") i eksperymentowało z debiutantami. To właśnie tam ukazały się pierwsze wydania arcydzieł Schulza ("Sklepy cynamonowe" i "Sanatorium pod klepsydrą") i Gombrowicza ("Pamiętnik z okresu dojrzewania" i "Ferdydurke"). Niemcy zlikwidowali firmę w roku 1940, ale w rok później Kister, którego wojna rzuciła do USA, reaktywował ją pod nazwą Roy Publishers w Nowym Jorku, zarówno w celu przybliżania czytelnikom anglojęzycznym literatury polskiej, jak i wydawania dzieł po polsku na potrzeby Polonii.

Reklama w "Tajnym Detektywie" skupia się, oczywiście, na literaturze komercyjnej - ale widać, że obok tuzinkowych autorów i okładek trafiają się tutaj prawdziwe edytorskie cacuszka z bardzo nowoczesną szatą graficzną.




Za: "Tajny Detektyw" nr 19, rok II, 8 V 1932

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Nałogowa narzeczonobójczyni czyli straszne skutki czytelnictwa

Wszyscy - w tym ja - biadają nad upadkiem czytelnictwa, tymczasem znad Sekwany płyną wieści zatrważające: czytelnictwo prowadzi w prostej linii do morderstwa. Poczytajcie o Rachel Mery, ofierze "okropnych książek francuskiej ulicy" i projekcji filmowych. Trup się ściele gęsto.



Krótka notka w gazecie "The Argus", wychodzącej w Melbourne, rzuca nieco inne światło na dramat Rachel. Heurteur, zastrzelony narzeczony - skądinąd całkiem nieźle zapowiadający się dyrygent, zachowało się kilka operowych nagrań pod jego batutą - według australijskich dziennikarzy miał dość czytelniczki-gruźliczki i planował się z nią rozstać. Zważywszy na rozwój wydarzeń, można tylko mu przyklasnąć, ale nie był wystarczająco zdecydowany. Niestety, źródła milczą, jakie lektury spowodowały jego opieszałość. Jako że "Zeszłego roku w Marienbadzie" nie weszło wówczas jeszcze na ekrany kin, podejrzenia nasze kierują się na lekturę Prousta.

Za: "Tajny Detektyw" nr 7, rok IV, 11 II 1934

środa, 10 października 2012

Prawo (i lewo) przed wiekami (feat. Fr. Kafka)

"Tajny detektyw" od czasu do czasu robił mniej więcej to, co ja: wyciągał jakąś pokrytą kurzem staroć i w dziale "Prawo przed wiekami" pokazywał czytelnikom, jak to drzewiej dziwnie bywało. Dziś proponuję smakowite drobiazgi o piętnowaniu żelazem, pojedynkach oraz wczesnych formach eutanazji (nie kijem, to pałką).




Z oczywistych względów zawodowych najbardziej zainteresowała mnie kwestia wypisywania wyroku rozpalonym żelazem. Dwanaście wersów w dwusylabowych jambach, nawet licząc krótki wers (trzystopowiec, powiedzmy) to całe mnóstwo tekstu. Pomijam już trudności związane z wykonaniem matrycy drukarskiej na potrzeby jednej kaźni (cesarz mógł sobie, oczywiście, pozwolić na taki wydatek) - ale czy na dworze był jakiś specjalny nadworny składacz rymowanych wyroków? 

Z miejsca przychodzi oczywiście na myśl "Kolonia karna" Franza Kafki, gdzie specjalna maszyna zabija skazańca, wypisując na jego plecach sentencję wyroku całym systemem mechanicznych rylców, wykonujących w żywym ciele zabójcze arcydzieło kaligrafii. Opowiadanie, najbardziej może makabryczne w całej twórczości pisarza, okazało się niezwykle zapładniające dla artystów. I należy się może cieszyć, że nie było znane w czasach cesarza Teofila (IX w.).

by Bud Perry

by Glassghost

by Martin Senn

Za: "Tajny Detektyw" nr 33 i 35 rok 4, 12 i 26 VIII 1934  

środa, 1 lutego 2012

Orka na kresowym ugorze

"Tajny detektyw!", organizowany w porozumieniu z władzami, miał - jak już po wielekroć dowodziliśmy - silny sanacyjny program propaństwowy, toteż zamieszczał niekiedy najrozmaitsze teksty (również, jak w tym przypadku, poza głównymi działami reportażowo-newsowymi), które nie były wprawdzie związane z programem i polem zainteresowań czasopisma, ale pozwalały wypełniać i inne misje. 

W czasach, kiedy biblioteki podnoszą się z upadku, przypominamy w jaki sposób (strasząc ziejącą czerwoną zarazą) proszono o książki w międzywojniu.







Za: "Tajny Detektyw" nr 28, rok I (26 VII 1931)

niedziela, 8 sierpnia 2010

Chwila na literaturę

"Tajny Detektyw" to nie tylko wiadomości z kraju i ze świata (by nie rzec: półświatka) ale również literatura. Piękna. By dać pojęcie o jej urodzie, zamieszczam anons nowej powieści, którą w następnych numerach będzie przedrukowywał nasz drogi periodyk.



Za: "Tajny Detektyw" nr 32, rok I (23 VIII 1931)