Kiedy na parkietach warszawskiej Adrii królowały damy w boa, w Toruniu w najlepsze dusiła posępna Marjanna!
Nie jest łatwo udusić człowieka - zwłaszcza, jeśli przez drzwi pchają się postronni widzowie, którym trzeba się gęsto tłumaczyć z podejrzanej sytuacji:
Historia ponurej Gomulińskiej uczy jednych, że nie należy zgadzać służby na ulicy (nie tylko w Aleksandrowie Kujawskim), a drugich - że dusić trzeba umieć. Lepiej poćwiczyć na sobie i udusić potem raz a dobrze, niż ćwiczyć na ofierze i dobrze udusić dopiero siebie. Chyba, że Gomulińska była recydywistką i tylko raz zdarzyła się jej fuszera.
Za: "Tajny Detektyw" nr 4 (106), rok III (22 I 1933)