Obok Wiechopodobnej (acz krakowskiej) scenki z sądu pracy, gdzie toczyły się dysputy na temat tego, czy małżeństwo pracodawczyni jest dzikie, czy niedzikie, mamy szereg porad dla tych, którzy chcieliby się poprocesować i nie wiedzą, czy mogą. Jako że kłótliwość Polakom nie przeszła, proponujemy ten cenny samouczek.
Za: "Tajny Detektyw" nr 39, rok I (11 X 1931)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obelgi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą obelgi. Pokaż wszystkie posty
środa, 23 listopada 2011
środa, 12 października 2011
Wyzwiska przedwojenne
Tuż po wyborach kończy się kilka rozmaitych procesów, które politycy sobie nawzajem nawytaczali przez ostatnie miesiące - z tej okazji przypominamy, co to jest pieniactwo. A także tę smutną prawdę, że przed wojną to dopiero ludzie umieli się wyzywać. Byle gospodyni była nieraz lepsza od dzisiejszych szefów klubów poselskich.
Za: "Tajny Detektyw" nr 42, rok I (1 XI 1931)
Za: "Tajny Detektyw" nr 42, rok I (1 XI 1931)
niedziela, 22 maja 2011
A w Polsce nic nowego
Dwa i pół miesiąca temu wklejałem tu historię o kupcu Biernackim: http://tajnydetektyw.blogspot.com/2011/03/bo-rodzina-badzcie-pewni-takze-ludzie.html , opublikowaną przez Tajnego na początku 1933 roku - najwyraźniej z braku materiałów o bieżących morderstwach, bowiem Tajny odnosił o zbrodni już wcześniej, jesienią 1931 roku. To właśnie ta pierwsza notka, która dostarcza nam ciekawych szczegółów - primo: wiadomości o straszliwej roli drabinki, secundo: o pogrzebach ofiar i mordercy. Z jednej strony tłumy "publiczności" - jak to ujął dziennikarz - z drugiej... no właśnie, przeczytajmy. I co, w Polsce nic nowego, prawda?
Za: "Tajny Detektyw" nr 45, rok I (22 XI 1931)
środa, 6 października 2010
Temida podmyta, czyli Rosół Agata w sądzie grodzkim
Kiedy byłem małym chłopcem, hej, czytywałem Wiecha. I myślałem, że Wiech zmyśla i koloryzuje. Koloryzuje - być może. Zmyśla? Bynajmniej. Oto doszpikowo wiechowata opowiastka z sądu grodzkiego o Rosół Agacie, z życia, z ławy sądowej wzięta:
Za: "Tajny Detektyw" nr 38, rok I (4 X 1931)
czwartek, 30 września 2010
Ta zniewaga krwi wymaga czyli "strzał ztyłu."
O studentach, jak wiadomo, nie da się napisać nic dobrego. Pijo, balangujo, nie uczo się, na erazmusach zagranico siedzo. Nihil novi (jak mawiano, kiedy w szkołach była jeszcze łacina) - dobrze znany nam z kart "Tajnego Detektywa" korespondent lwowski naświetla nam sprawę niehonorowego mordu honorowego, drżąc nad drżeniem duszy.
Niestety bardzo często dopiero bezlitosny poranek odsłania tajemnicę minionej nocy. W pamięci jest luka. Nie trzeba myśleć. Nagość, krew, ból mówią same za siebie... - Leżałam na piasku, dookoła rosły jakieś iglaki.
Za: "Tajny Detektyw" nr 38, rok I (4 X 1931)
Swoją drogą, przyznać muszę, że perły stylu, które - jak sądziłem - przeszły już dawno do lamusa, odradzają się w portalach kryminalnych. I tak w tekście pod perełkowym tytułem "Zgwałcone wakacje" znalazłem (w rodziale "Płacz i wstyd") następującą frazę:
Niestety bardzo często dopiero bezlitosny poranek odsłania tajemnicę minionej nocy. W pamięci jest luka. Nie trzeba myśleć. Nagość, krew, ból mówią same za siebie... - Leżałam na piasku, dookoła rosły jakieś iglaki.
Redaktorze: bravo, bravissimo!
Za: "Tajny Detektyw" nr 38, rok I (4 X 1931)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






