Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotomontaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotomontaż. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 października 2014

Dziesięć okładek

W środku roku 1933 redaktorzy "Tajnego Detektywa", korzystając zapewne z popularności pisma, a może chcąc jeszcze ją zwiększyć, postanowili zainwestować w kolorowe okładki; w niektórych numerach pojawiały się również barwne materiały na wewnętrznej wkładce. Uległo także zmianie logo - z poziomego na okrągłe. Autorem fotomontaży, które zdobiły niekiedy okładkę, był najprawdopodobniej główny grafik pisma, czyli Janusz Maria Brzeski.












Za: "Tajny Detektyw", 1934

niedziela, 10 czerwca 2012

Dla wnikliwych

Co jakiś czas "Tajny Detektyw" organizował konkursy dla swoich Czytelników. Oto jeden z nich - Państwo, niestety, nie mogą w nim wziąć udziału, bo termin minął w marcu 1932. A i kwoty nagród nieco się zdewaluowały od tamtych czasów...





Za: "Tajny Detektyw" nr 5, rok 2 (31 I 1932)

sobota, 17 grudnia 2011

Heinz von Lacum czyli fałszywy fajerwerk

Z uwagi na to, że Sylwester zbliża się wielkimi krokami, a ludność okoliczna już skupuje race i rakiety, aby umilić nam ostatni wieczór roku, pragnę zwrócić uwagę Państwa na fakt, że niektóre fajerwerki są fałszywe i należy podchodzić do nich z niejaką rezerwą. W tym celu przypominam historię podejrzanego fabrykanta, posługującego się dokumentami na nazwisko Heinz von Lacum, który doprowadził do ruiny rodzinę swego pracodawcy, swoją żonę, a na końcu, jak się zdaje, samego siebie, wkręcając się w spiralę długów.

Niestety, niewielki skaner po raz kolejny uniemożliwia mi pokazanie w całości przepięknego fotomontażu z zębatymi kołami, jednego z najciekawszych w pierwszym roczniku "Tajnego Detektywa".








Za: "Tajny Detektyw" nr 34, rok I (6 IX 1931)

środa, 20 kwietnia 2011

Tableau rodzinne

Znów mniejsza o tekst - bowiem rodzinny sekret nie jest aż taki nieoczekiwany, przyszli szwagrowie mordują gońców bankowych tuzinami i nic w tej kwestii nie jest nas w stanie zaskoczyć, podobnie jak nagłe obłędy restauratorów; zaskakujący jest natomiast fotomontaż, jedyne w swoim rodzaju rodzinne tableau, na którym kościosyn towarzyszy kochającym, stroskanym rodzicom, zacnemu ojcu i matuli porządnej, trzymając ich serdecznie pod buciorem - doprawdy, działo się w tej międzywojennej grafice prasowej, oj, działo!




Za: "Tajny Detektyw" nr 46, rok I (29 XI 1931)

poniedziałek, 7 lutego 2011

Krew w Borysławcu, czyli Kluska strzela sobie w usta!

Tajny Detektyw miał rękę do fotomontażu - tym razem jednak zamiast czegoś efektownego inspirował się chyba XIX-wiecznymi panneaux fotograficznymi, tyle tylko, że zamiast zdjęć pracowników masarni czy elewów gimnazjum poukładał na stronie trupy - może dlatego, że Borysław to jednak głęboka prowincja, nawet jeśli naftą płynąca.

Cóż, wprawdzie porzekadło mówi, że "wódka gubi narody, ale pojedynczemu człowiekowi nie szkodzi", wydarzenia w Borysławiu pokazują jednak, że bez większego kłopotu może zaszkodzić czterem osobom, a to: Klusce, jego niedoszłej narzeczonej, jej siostrze i jego gospodyni. Jak słusznie pyta autor: któż jest w stanie odtworzyć uczucia, miotające nawpół pijanym mordercą? Czy kiedykolwiek dowiemy się jakim to zrządzeniem losu strzelając jak popadnie zachował jednak flaszeczkę na zapas? Zapewne nie. Chyba, że opisze to Pilch.



PS: Tu jednak pewien szkopuł, co piłby bowiem Kluska jako bohater Pilcha, skoro Żoładkową Gorzką produkują dopiero od 1950?

Za: "Tajny Detektyw" nr 43, rok I (8 XI 1931)

niedziela, 28 listopada 2010

Chłopię sfotomontowane

"Tajny Detektyw" to również wspaniałe fotomontaże, które nie zawsze udaje mi się w pełnej krasie pokazać, niestety. Tu okładka z 1934, która jest nader interesująca z powodów edytorskich, wraz z całym materiałem obrazkowym do tego artykułu zresztą: redakcja nie dysponowała ani jednym zdjęciem: ani przestępcy, ani ofiary, ani zbrodniczej mamusi. Czym zilustrowano mord w Pradze? O tym w następnym odcinku, dziś przedsmak: nieco podstarzałe chłopię, a za kratami ni pies, ni wydra, ni Jean Harlow w roli, jak się domyślam, straszliwej prowodyrki, żałującej za swe grzechy... Zwracam też uwagę na drugą, okrągłą winietkę tytułową pisma.




Za: "Tajny Detektyw" nr 32, rok IV (5 VIII 1934)

środa, 4 sierpnia 2010

Niebieskie ptaki w świetle jupiterów wykorzystują kapłanki rondla i Eddę Davies!

Przerwa spowodowana festiwalem Era Nowe Horyzonty dobiegła końca, z okazji powrotu naszykowałem niespodziankę filmową. Skrząca się brokatem i jaśniejąca światłem jupiterów historia wykorzystanej pięknej łodzianki Eddy Davies (oraz innych inteligentnych odtwórców ról) której - cytując Kaczmarskiego - nie bawiły umizgi bladych (i podstarzałych) lowelasów.

Artykuł opatrzony jest jednym z najpiękniejszych kolaży w historii pisma; niestety, blog nie daje możliwości zamieszczenia czytelnej rozkładówki w pełnej krasie, więc najpierw całość, a potem kawałki:








Przypominam także klasyczną piosenkę o takich oszukanych ptaszynach - która, niestety, nosi piętno epoki, w której powstawała. Międzywojnie nie jest tam przeżyte, tylko teatralne - gdyby autor tekstu należycie się zastanowił, to wiedziałby, że szansonistka nie może zarazem porównywać się do Danielle Darieux (debiut filmowy w 1931) i marzyć o wystąpieniu u boku Valentino (zmarłego - przedwcześnie, bo przedwcześnie, ale definitywnie - w roku 1926):

http://www.youtube.com/watch?v=4UTDhw3kXzE&feature=related


Za: "Tajny Detektyw" nr 11, rok I (29 III 1931)