Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zemsta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zemsta. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 września 2010

Ta zniewaga krwi wymaga czyli "strzał ztyłu."

O studentach, jak wiadomo, nie da się napisać nic dobrego. Pijo, balangujo, nie uczo się, na erazmusach zagranico siedzo. Nihil novi (jak mawiano, kiedy w szkołach była jeszcze łacina) - dobrze znany nam z kart "Tajnego Detektywa" korespondent lwowski naświetla nam sprawę niehonorowego mordu honorowego, drżąc nad drżeniem duszy.



Swoją drogą, przyznać muszę, że perły stylu, które - jak sądziłem - przeszły już dawno do lamusa, odradzają się w portalach kryminalnych. I tak w tekście pod perełkowym tytułem "Zgwałcone wakacje" znalazłem (w rodziale "Płacz i wstyd") następującą frazę:

Niestety bardzo często dopiero bezlitosny poranek odsłania tajemnicę minionej nocy. W pamięci jest luka. Nie trzeba myśleć. Nagość, krew, ból mówią same za siebie... - Leżałam na piasku, dookoła rosły jakieś iglaki.


Redaktorze: bravo, bravissimo!




Za: "Tajny Detektyw" nr 38, rok I (4 X 1931)

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Dramat z niższych sfer, czyli Raskolnikow prowincjonalny

Równe znów na ustach wszystkich: historia jak z Camusa i z Dostojewskiego, tajemniczy Maszta Jakób w roli Mersaulta z "Obcego" (ale z siekierą Raskolnikowa) morduje starego Karamazowa, który niejedno uciułał. Gubią go, oczywiście, kobiety, co daje nam wstęp właściwie do całej reszty literatury europejskiej.


Za: "Tajny Detektyw" nr 34, rok I (6 IX 1931)

sobota, 7 sierpnia 2010

Demon ognia z Karpiłówki

Każda mała miejscowość ma swojego bohatera i antybohatera. Przyjrzyjmy się starciu gigantów spod Równego: posterunkowego Szwarcbacha i podpalacza Sidorczuka z misternym knotem. W roli chóru tragicznego: chłopi okoliczni.


Za: "Tajny Detektyw" nr 32, rok I (23 VIII 1931)

czwartek, 15 lipca 2010

Rakarz knuje zemstę czyli surrealizm w slumsach Nowego Sącza

W czasach, kiedy Salvador Dali nosił jeszcze drobne wąsiki o niepozornych, zwieszonych końcówkach i wybierał się na podbój Ameryki, nowosądecki rakarz Barna nie tylko wyhodował wąs iście dalidański, ale i dopuszczał się aktów najczystszego surrealizmu: jadał psy, pił duszkiem spirytus na kredyt, wbijał nóż w plecy po rękojeść. i umykał przed linczem. Ale w życiu nie ma sprawiedliwości - jeden artysta trafił na salony, drugi - do aresztu (co zresztą doskonale wpisało się w założenia stylu). Pochylmy głowę nad nieznanym polskim surrealistą z Nowego Sącza, który w niejednym wyprzedził Dalego!





Za: "Tajny Detektyw" nr 42, rok III (14 X 1933)

piątek, 9 lipca 2010

Chciał strzelić do pana Sawy...

Chciał strzelić do pana Sawy,
A strzelił do pana Sowy.
Ot, taki raczej błahawy
Lapsusik językowy.

                        (Graham Green, tł. A. Marianowicz)

Wierszyk zbyt może lekki, ale sytuacja opisana w Tajnym Detektywie pasuje do niego jak ulał. Groza i groteska splecione ze sobą ciasno jako ten wianuszek do trumny kładziony.





Za: "Tajny Detektyw" nr 44, rok III (29 X 1933)