Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jubiler. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jubiler. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 maja 2012

Rtęć i złoto

Tak, tak! Fala wielkiego kryzysu zmiotła nie tylko tysiące drobnych robotników, rzemieślników, handlarzy, ale uderzyła też w najbardziej luksusowe gałęzie gospodarki, w tym - w jubilerów. Oto i opowieść o wabiącym i oszwabiającym klientów jubilerze, nomen omen, Wabia-Wabińskim, oraz jego wspólniku, który nosił równie wymowne dla całej historii nazwisko: Kweksilber.

Kweksilber to spolszczona wersja niemieckiego rzeczownika Quecksilber, oznaczającego "żywe srebro", czyli rtęć. Rtęć, jak wiadomo, jest silnie trująca, a także można w niej rozpuszczać szlachetne złoto, które tworzy z nią brzydki amalgamat. Tak było właśnie w tej opowieści, w której działający zakulisowo Kweksilber jawi się jak jeden z klasycznych villains XX-wiecznej literatury, mefistofeliczna postać z drugiego planu, która pociąga w niewidoczny sposób za wszystkie sznurki, posługuje się nieznanymi innym metodami szantażu czy perswazji. Tymczasem Wabia-Wabiński, poważny jubiler, prowadzący firmę o wielopokoleniowej tradycji, sprawia osobliwe wrażenie: czy to postaci chwiejnej, czy załamanej, czy wyrachowanego złoczyńcy - trudno orzec. Posłuchajcie o warszawskim skandalu sprzed lat!





Za: "Tajny Detektyw" nr 11, rok 2 (13 III 1932)

piątek, 24 czerwca 2011

Zgubne skutki dużych spadków

Zawsze sądziłem, że nie ma lepszego rozwiązania w życiu niż dość skromne początki (nie nędza, ale i nie dobrobyt: by młodzieniec dowiedział się w jaki sposób oszczędzać, gospodarować, itp., by znał wartość pieniędzy oraz ograniczenia, jakie rodzi ich brak; by należycie się wykształcił zamiast tracić czas na kosztowne zabawy), a potem nagły spadek, pozwalający na przyjemne kontynuowanie dobrze rozpoczętego życia.

Tymczasem okazuje się, że nawet taki układ niejednego może przywieść do zguby, jak choćby miłego paryskiego chłopca, Georgesa Gaucheta:


Ale oddajmy głos niezastąpionym reporterom "Tajnego Detektywa":


Szukając wiadomości o jego dalszych - z konieczności niedługich - losach dowiedziałem się nieoczekiwanie, że we Francji żyją jacyś maniacy gilotynowania, którzy prowadzą szczegółowy rejestr straconych przestępców, dzielą się wiadomościami o dawnych causes celebres, poszukują zdjęć z epoki i pokazują fotografie miejsc straceń takimi, jakie są dzisiaj... 

Przy okazji okazało się, że nasz rodzimy "Tajny Detektyw" miał swojego francuskiego starszego brata, Detective, pismo wydawane od 1928 r. przez - ho ho! - samego Gallimarda. Gauchet trafił na przynajmniej dwie okładki (z których jedna jest, niestety, nieściągalna):



Ostatni widok nieszczęsnej ofiary kobiet i kokainy to rysunek wykonany przez Louisa Berringsa (bardzo w typie XIX-wiecznym zresztą): prowadzenie Gaucheta na szafot 26 XII, w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia, 1931 roku, na bulwarze Arago w Paryżu.



Chętnych na zgłębienie tej egzekucji w sposób bardziej szczegółowy (acz po francusku) zapraszam na stronę "Wdowy" (jak zwano gilotynę):




 
Za: "Tajny Detektyw" nr 42, rok I (1 XI 1931) 

wtorek, 1 marca 2011

Bajka o hrabiance i Kocie

Znany jest Kot Makawity - i Polska miała swojego Kota-przestępcę, mianowicie Kota Stanisława (Tajny Detektyw! z rzadka podawał nazwiska i imiona złoczyńców w szyku przestawnym, upatrywałbym tu zatem złośliwości dziennikarza, który przechrzcił Stanisława Kota na Kota Stanisława - zwłaszcza, że imiona i nazwiska arystokratów ustawione są jak należy).

Kot Stanisław wraz ze swą bandą obrabował hr. Sołtykównę, panienkę sześćdziesięcioletnią, zamieszkałą w tym oto skromnym pałacyku:



Ale, jak to w bajkach bywa, został złapany przez dzielnego policjanta (dzięki dzielnemu jubilerowi, Józefowi Bar Rymanowi) i postawiony przed wiceprezesem sądu w Równem, sędzią Grocholskim razem z resztą swojej bandy:



A zatem kot, kot, pani matko, kot, kot, narobił hr. Sołtykównie łoskot. Wszystko jednak, jak to w bajkach, skończyło się dobrze - poza może cierpieniem siostry Plewy. Ale już niebawem przyszli bolszewicy i z pałacu w Szpanowie zostały jeno resztki założenia parkowego. Dziś widnieje tylko na zdjęciach w Narodowym Archiwum Cyfrowym i w zapisach "Słownika geograficznego Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich" z 1892 r., Tom XII (Szlurpkiszki – Warłynka).


Za: "Tajny Detektyw" nr 44, rok I (15 XI 1931)