Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podhale. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podhale. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 września 2014

Strzelanina, czyli jak policja dzielnie walczyła z praworządnymi obywatelami.

Opowieść o strzelaninie we wsi Rakowczyk pod Kołomyją każe nam sądzić, że miejscowy posterunek był obsadzony przez sierżanta Cruchota (Louis de Funes) i inspektora Clouseau (Peter Sellers): oto prawdziwa slapstickowa komedia pomyłek i strzałów znikąd - niestety, z prawdziwymi ofiarami...


W "Ostatnich wiadomościach" oprócz tego, i owszem, sporo: ciekawa historia o panu, któremu ciągle płonęły sklepy i restauracje, a także wzmianka o Szczerbie-Bazalińskim (o którego zbrodniach, procesie i egzekucji pisałem TUTAJ). Ale najciekawsza jest jednak opowieść o oddziale policji desperacko broniącej inwalidy Fedusiaka przed Fedusiakiem, Fedusiakiem, a także wsią złożoną chyba głównie z Fedusiaków. Zwracam uwagę, że w "Tajnym Detektywie" zawsze podawano nazwiska i imiona przestępców, ofiar i policjantów - tym jednak razem postanowiono ukryć nazwiska stróżów prawa i oszczędzić im dodatkowej kompromitacji na łamach ogólnopolskiego tygodnika.


Za: "Tajny Detektyw" nr 25, rok IV, 17 VI 1934

czwartek, 12 stycznia 2012

Góralszczyzna czyli perły stylu

Są w "Tajnym!" teksty lepsze i gorsze, zwyczajne i zaskakujące, ale muszę powiedzieć, że niekiedy trafiają się takie ustępy, które muszę, no po prostu muszę odczytywać najpierw P., a potem rozlicznym znajomym. Tak było i w przypadku "Postrachu Podhala", a konkretnie z tym fragmentem o ukrywającym się góralsko-cygańskim zbójniku, Andrzeju Szczerba-Bazalińskim:

Po otrzymaniu wiadomości, iż Szczerba, przebrany za starą babę, ukrywa się w szałasach Małej Łąki, obok Doliny Kościeliskiej, organa policyjne udały się tam na motocyklach i podeszły z bronią gotową do strzału do szałasu w dolinie, skąd wydobywały się jakieś niesamowite głosy w ciszy nocnej. Na wołanie: ręce do góry i błysk latarek, podniosła się ze ziemi zgrzybiała postać, bełkocąc niezrozumiałe wyrazy i patrząc obłędnym wzrokiem dookoła. Niestety okazało się, iż była to rzeczywiście baba i do tego chora na umyśle, a nie oczekiwany przez patrol policyjny Szczerba-Bazaliński.

Pereł w tekście jest, oczywiście, więcej - szczególnie zwraca uwagę portretowanie zbója jako zwierzęcia (zwłaszcza tygrysa, ale nie tylko; prasa donosiła też, że jak jest jak dziki zwierz, który raz zakosztowawszy krwi ludzkiej, szuka jej wszędzie) oraz to, że słowo "cygan" jest konsekwentnie pisane z małej litery.






Stylizujący się na współczesnego Janosika zbójnik Szczerba-Bazaliński, który nieustannie wymykał się obławom polskiej i czeskiej policji (m.in. osaczony przez czeskich żandarmów trzech z nich zastrzelił, a potem uciekł; kiedy indziej skoczył w przepaść i sądzono, że w wyniku tego zginął, a po jakimś czasie znów zaatakował jakąś chałupę) został ostatecznie wydany przez górali, którzy nie mogli ścierpieć jego kolejnych zbrodni. W początkach lipca 1933 roku dowiedziano się, że chadza niekiedy pod Mszanę Dolną do kochanki, Anieli Luboń - chałupę zaczęto dyskretnie obserwować i nad ranem 23 lipca Szczerbę-Bazalińskiego zatrzymali opancerzeni żandarmi, którzy wyważyli naraz drzwi i okna, nie dając mu nawet chwycić za broń. W więzieniu próbował popełnić samobójstwo, połykając metalowe łyżki, ale został odratowany i następnie skazany na karę śmierci. Zasiadł na ławie oskarżonych 3 czerwca 1934 roku, 9 grudnia wyrok się uprawomocnił i parę dni później Szczerbę powieszono.

Za: "Tajny Detektyw" nr 28, rok I (26 VII 1931)

czwartek, 15 lipca 2010

Rakarz knuje zemstę czyli surrealizm w slumsach Nowego Sącza

W czasach, kiedy Salvador Dali nosił jeszcze drobne wąsiki o niepozornych, zwieszonych końcówkach i wybierał się na podbój Ameryki, nowosądecki rakarz Barna nie tylko wyhodował wąs iście dalidański, ale i dopuszczał się aktów najczystszego surrealizmu: jadał psy, pił duszkiem spirytus na kredyt, wbijał nóż w plecy po rękojeść. i umykał przed linczem. Ale w życiu nie ma sprawiedliwości - jeden artysta trafił na salony, drugi - do aresztu (co zresztą doskonale wpisało się w założenia stylu). Pochylmy głowę nad nieznanym polskim surrealistą z Nowego Sącza, który w niejednym wyprzedził Dalego!





Za: "Tajny Detektyw" nr 42, rok III (14 X 1933)