Mówi się często o czasach sanacyjnych z przesadnym entuzjazmem, wyniesionym jeszcze z peerelowskiej szarzyzny, kiedy to epokę dostępności schabu i kabanosa brało się za okres arkadyjski, a Bereza Kartuska wydawała się małym (nawet jeśli gorzkim) piwem przy stalinowskich więzieniach a nawet milicyjnych ścieżkach zdrowia. Nie należy jednak przesadzać w drugą stronę i trąbić o straszliwej nędzy międzywojnia, bowiem przypadki luksusu trafiały się tam w najmniej oczekiwanych rodzinach, ba, w piwnicznej niemalże izbie.
Lwowski stróż kamieniczny Bartik otóż żył na wysokiej stopie, pozwalając sobie całkiem jawnie na ménage à trois, luksus dostępny najwyższym klasom społecznym, szlajającym się od Qui Pro Quowo do Zodiaku, od Zodiaku do Qui Pro Quo, ziemianom pijącym wódkę z literatek, literatom pijącym kawę w Ziemiańskiej. Poza starszą od siebie o lat kilkanaście Bartikową, sprowadził do domu niejaką Roszkowską. Ta zaś zaczęła sobie sprowadzać... no właśnie. Poczytajmy.
Reportaż "Tajnego Detektywa!" jest w gruncie rzeczy opowieścią o hybris. Niech szewc nie sądzi wyżej kopyta, jak mawiał Apelles, a stróż niech nie sięga po rozrywki klas wyższych. Uszło mu morderstwo, uszło szarogęszenie się w kamienicy, uszły odsiadki w kryminale, ale robienie bohemy w kwaterach stróżowskich musiało się skończyć krwawo.
Oczywiście, po części to sobie dopowiadam (w końcu i Boy, jak pamiętamy, nie wytrzymał ménage à trois z księżniczką Zofią i Dzidzią), ale po części - nie. Stróż mógł sobie być "władcą kamienicy", ale już nie "urządzać brewerje".
Za: "Tajny Detektyw" nr 28, rok I (26 VII 1931)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ménage à trois. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ménage à trois. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 30 stycznia 2012
sobota, 14 stycznia 2012
Uwaga na luksus w wagonach II klasy!
"Tajny Detektyw!" bulwersuje, informuje, ostrzega! Niejednokrotnie już zwracaliśmy na różne zagrożenia związane z podróżami koleją (przy których dzisiejszy brud w toaletach PKP jest doprawdy niczym!), dziś bijemy na alarm tym wszystkim, którzy nadal wybierają pociąg jako źródło transportu, a w dodatku mogą być nieodporni na piękno elokwentnych, eleganckich osobników w mgiełce dyskretnego zapachu doskonałych perfum lub wody kolońskiej! Kiedy taki z cennej torby podręcznej wyjmie drogi miesięcznik zagraniczny, pamiętaj, dzierlatko lub pacholę: miej się na baczności. Może ci grozić romans z handlarzem brylantów (jeśli nie wręcz z Mordercą!), tymczasem konduktor pociągu może wcale nie poczuwać się do odpowiedzialności do bronienia twej cnoty! Groza, groza, groza! Brylanty, brylanty, brylanty!

Wszystkim, których - jak mnie - zachwyciły Hermina i Sabina oraz skonsternowany Bazyli, a także "całe morze połyskliwych kolorów, z cichutkim podźwiękiem swych ruchomych fal, lecące przez palce rewidentów", a także "różowy jedwabny peniuar niezapięty, ukazujący pełne kształty wschodniej odaliski"- nieśmiertelna Marilyn Monroe at her best:
http://www.youtube.com/watch?v=8ZRs__rmYMc&feature=related
Za: "Tajny Detektyw" nr 49, rok I (20 XII 1931)

Wszystkim, których - jak mnie - zachwyciły Hermina i Sabina oraz skonsternowany Bazyli, a także "całe morze połyskliwych kolorów, z cichutkim podźwiękiem swych ruchomych fal, lecące przez palce rewidentów", a także "różowy jedwabny peniuar niezapięty, ukazujący pełne kształty wschodniej odaliski"- nieśmiertelna Marilyn Monroe at her best:
http://www.youtube.com/watch?v=8ZRs__rmYMc&feature=related
Za: "Tajny Detektyw" nr 49, rok I (20 XII 1931)
czwartek, 5 stycznia 2012
Cześć wampirzycy
Czy pamiętacie Państwo z maja wiadomość o księżniczce-morderczyni Korybut-Woronieckiej, która najpierw swoimi przesadnymi popędami doprowadziła narzeczonego do podupadnięcia na zdrowiu, a następnie, kiedy nie chciał wziąć z nią, biedaczek, ślubu, wpakowała mu kulę? Ha, jest i druga strona medalu i nie zawahamy się jej użyć!
Zatem nie tylko księżniczka była seksualnie rozbudzona ("Tajny" porównywał ją w tej kwestii do carycy Katarzyny Wielkiej i "wampirzycy"), ale i przedsiębiorca Boy z szerokim, wielkopańskim gestem miewał swoje zachcianki i rozkoszki na boku. Lub na wznak. Nie był zatem wycieńczonym przez płciowe obsesje wymoczkiem, a samczykiem alfa, co z kwiatka na kwiatek. A przynajmniej z księżniczki Zofii na niejaką - jak już podawałem za Majewskim - "Dzidzię". Czy gniew był słuszny? Znać, że "Tajny Detektyw", który jeszcze trzy numery wcześniej nazywał ją zbrodniczą księżniczką i kobietą wulgarną, nabrał pewnych podejrzeń co do osoby ś.p. Boya (co wynikało, zapewne, z przebiegu procesu). W tytule pojawia się nawet hasło "broniłam swojej czci", które nie mogłoby się przecież pojawić obok "wampirzycy" czy "Katarzyny Wielkiej".
Za: "Tajny Detektyw" nr 49, rok I (20 XII 1931)
Zatem nie tylko księżniczka była seksualnie rozbudzona ("Tajny" porównywał ją w tej kwestii do carycy Katarzyny Wielkiej i "wampirzycy"), ale i przedsiębiorca Boy z szerokim, wielkopańskim gestem miewał swoje zachcianki i rozkoszki na boku. Lub na wznak. Nie był zatem wycieńczonym przez płciowe obsesje wymoczkiem, a samczykiem alfa, co z kwiatka na kwiatek. A przynajmniej z księżniczki Zofii na niejaką - jak już podawałem za Majewskim - "Dzidzię". Czy gniew był słuszny? Znać, że "Tajny Detektyw", który jeszcze trzy numery wcześniej nazywał ją zbrodniczą księżniczką i kobietą wulgarną, nabrał pewnych podejrzeń co do osoby ś.p. Boya (co wynikało, zapewne, z przebiegu procesu). W tytule pojawia się nawet hasło "broniłam swojej czci", które nie mogłoby się przecież pojawić obok "wampirzycy" czy "Katarzyny Wielkiej".
Za: "Tajny Detektyw" nr 49, rok I (20 XII 1931)
Subskrybuj:
Posty (Atom)












