Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fordanserka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fordanserka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 grudnia 2011

Po jedwabnej bieliźnie ich poznacie!

Czujny policjant stołeczny sprzed lat 80-ciu musiał mieć baczenie na rozmaite sprawy, choćby na to, jaką bieliznę i w jaki sposób noszą warszawiacy, bo i to mogło dawać asumpt do - słusznych, jak się okazuje - podejrzeń.




Szpieg-hulaka Mojżesz Zielony - brzmi jak postać z kiepskiego kryminału retro, jakie od metra produkują obecni literaci, korzystając z mody zapoczątkowanej przez Mocka Krajewskiego. A jednak - był, istniał. Ba, przepuszczał. W walutach. W dodatku posługiwał się hasłem "C.B.A.", co zakrawa na tani współczesny chwyt, a przecież w redakcji Tajnego w 1931 r. nikt nie mógł podejrzewać, że kiedyś skrót ten będzie miał takie znaczenie.

Żal tylko Szwedki-fordanserki z Adrii, której śledczy zabrali carski (powiedzmy) pierścień i pewnie już nie oddali...

Przy okazji zwracam uwagę na dwie warszawskie ciekawostki ikonograficzne na marginesach: nowiusieńki neon Adrii (świeżo otwartej, bo w 1931 r. właśnie) oraz wejście do monumentalnej Poczty Głównej na Placu Napoleona (dziś: Powstańców Warszawskich), zburzonej w Powstaniu i nieodbudowanej po wojnie:





Za: "Tajny Detektyw" nr 49, rok I (20 XII 1931)