W tytule ulubiony cytat z mojej krewnej, a w zasadzie; nieślubnej powinowatej (oksymoron związany ze stanem prawa w Polsce), czyli babci mojego chłopaka, a w notkach poniżej - prawdziwe sceny rodzinne jak z greckiej tragedii.
Pierwsza w ciekawy sposób łączy bogactwo i nędzę, dostatek i upadek, jest jak egzemplum o tkliwym, acz rozrzutnym tatusiu, który tak dogadzał potomstwu, że w końcu zbankrutował i musiał je pozbawić życia. Ale najbardziej wzrusza jednak pierwsze zdanie: "Żyjemy w okropnych czasach" które można odnieść do absolutnie każdych czasów w historii i zawsze znajdzie posępnych potakiwaczy.
Druga natomiast jak z bajki o dwóch braciach, dobrym i złym, których ścieżki się rozchodzą, a los w okrutny sposób łączy je na powrót!
Posłuchaj pan o tej Jankowskiej, co ją zabili na Rzgowskiej,*
Żyła tam stara ta straganiara, dwóch synów - każdy z nich inny - miała.
(jak mogłaby śpiewać Anna Szałapak, ale nie śpiewała)
*swoją drogą, korespondent Tajnego mógłby nauczyć się nazwy jednej z głównych ulic miasta, do którego pojechał zdać raport...
Za: "Tajny Detektyw" nr 2 (104), rok III (8 I 1933)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pijaństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pijaństwo. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 6 marca 2011
poniedziałek, 7 lutego 2011
Krew w Borysławcu, czyli Kluska strzela sobie w usta!
Tajny Detektyw miał rękę do fotomontażu - tym razem jednak zamiast czegoś efektownego inspirował się chyba XIX-wiecznymi panneaux fotograficznymi, tyle tylko, że zamiast zdjęć pracowników masarni czy elewów gimnazjum poukładał na stronie trupy - może dlatego, że Borysław to jednak głęboka prowincja, nawet jeśli naftą płynąca.
Cóż, wprawdzie porzekadło mówi, że "wódka gubi narody, ale pojedynczemu człowiekowi nie szkodzi", wydarzenia w Borysławiu pokazują jednak, że bez większego kłopotu może zaszkodzić czterem osobom, a to: Klusce, jego niedoszłej narzeczonej, jej siostrze i jego gospodyni. Jak słusznie pyta autor: któż jest w stanie odtworzyć uczucia, miotające nawpół pijanym mordercą? Czy kiedykolwiek dowiemy się jakim to zrządzeniem losu strzelając jak popadnie zachował jednak flaszeczkę na zapas? Zapewne nie. Chyba, że opisze to Pilch.
PS: Tu jednak pewien szkopuł, co piłby bowiem Kluska jako bohater Pilcha, skoro Żoładkową Gorzką produkują dopiero od 1950?
Za: "Tajny Detektyw" nr 43, rok I (8 XI 1931)
Cóż, wprawdzie porzekadło mówi, że "wódka gubi narody, ale pojedynczemu człowiekowi nie szkodzi", wydarzenia w Borysławiu pokazują jednak, że bez większego kłopotu może zaszkodzić czterem osobom, a to: Klusce, jego niedoszłej narzeczonej, jej siostrze i jego gospodyni. Jak słusznie pyta autor: któż jest w stanie odtworzyć uczucia, miotające nawpół pijanym mordercą? Czy kiedykolwiek dowiemy się jakim to zrządzeniem losu strzelając jak popadnie zachował jednak flaszeczkę na zapas? Zapewne nie. Chyba, że opisze to Pilch.
PS: Tu jednak pewien szkopuł, co piłby bowiem Kluska jako bohater Pilcha, skoro Żoładkową Gorzką produkują dopiero od 1950?
Za: "Tajny Detektyw" nr 43, rok I (8 XI 1931)
czwartek, 20 stycznia 2011
Senycia piękny jak marzenie, czyli Tajny w służbie propagandy
Pytanie to, w tytule postawione tak śmiało, choćby z największym bólem rozwiązać by należało. Oczywiście zwierzęta!
Są lata trzydzieste, Polska jest krajem wielonarodowym - co z jednej strony budzi jak najlepsze, jagiellońskie skojarzenia, z drugiej - jest źródłem niezliczonych konfliktów. Rozruchy antyżydowskie i pomysły bojkotu sklepów "niechrześcijańskich" z jednej strony, z drugiej - młodzi żydowscy intelektualiści planujący zrobienie w Polsce rewolucji komunistycznej; bomby podkładane przez ukraińskich bojowców i burzenie cerkwi na wschodzie kraju; rosnąca piąta kolumna i przypadki jawnej wrogości wobec Niemców... nic dziwnego, że Tajny Detektyw (który, sądząc po jego bliskich relacjach z policją, musiał być traktowany jako instrument propagandowy sanacyjnej Polski) robi swoje: kiedy tylko może opisać zbrodnię na tle narodowym, podkręca ton, odróżniając miejscowe "bestie" od szlachetnych przyjezdnych.
Wszystko tu jest etnicznie pomieszane w tej rzekomo oczywistej burdzie knajpianej. Dobroduszny niemiecki starzec mówi z góralska "panocku"; Senycio zaś, drugi Bohun, niby jest Ukraińcem, ale właściwie pełni rolę Polaka i jako Polak ginie: jako nauczyciel, który niesie w miejscowe dzikie strony kulturę metropolii i w dodatku dopomina się, żeby wyzywano go jednak po polsku, nie po niemiecku. A skoro tak ginie, w Kołomyi opłakuje go matka opisana jak typowa Matka Polka, rozpaczająca po "synu pięknym jak marzenie", co redaktor napisał nieświadom może, że artykułowi będzie towarzyszyła fotografia ofiary...
Za: "Tajny Detektyw" nr 43, rok I (8 XI 1931)
czwartek, 13 stycznia 2011
Dzielny Turek walczy z samogonką
Zlałem dziś 6 półlitrówek nalewki na cytrynach, grapefruitach i wanilii, a także 7 półlitrówek pomarańczowki z cynamonem i rzec muszę, że od razu pomyślałem sobie - zadumany nad cenami spirytusu - o przedwojennych domorosłych gorzelnikach.
Zwalczało ich polskie państwo, zwalczały ich siły różnorakie, zwalczał ich również kierownik brygady komisarz Turek. Po blisko osiemdziesięciu latach nie wiadomo, czy nazwisko komisarza było przyczyną żartów - ale mogło nią być z pewnością. Kemal Mustafa Ataturk żył jeszcze i miał pożyć kolejne lat pięć, a wprowadzone przezeń wielkie reformy Turcji weszły w życie stosunkowo niedawno, toteż w Polsce w powszechnym przekonaniu Turcy alkoholu nie tykali, ba, brzydzili się nim srodze - a już zwłaszcza w powszechnym przekonaniu mieszkańców powiatu brodzkiego w województwie tarnopolskim, którzy mniej chyba interesowali się bieżącymi przemianami społeczeństwa tureckiego niż pędzeniem samogonki. Tak czy owak, lotna brygada Urzędu Skarbowego Akcyz i Monopoli skonfiskowała niejeden gar zacieru, co fotograf uwiecznił, a dziennikarz opisał, mimochodem tylko wtrącając swoje narzekania na niską jakość brodzkiej samogonki, tworzonej w sposób prymitywny, bez jakiejkolwiek, doprawdy, finezji.
Za: "Tajny Detektyw" nr 1, rok III (1 I 1933)
sobota, 4 grudnia 2010
Niewesoły birbant
Kiedy angielski milioner miga się od zapłacenia za swoją przygodę (czyli zamordowanie polskiej Królowej Pomidorów w pokoju hotelowym), warto wspomnieć przygodę innego milionera, Jessego Livermore'a.
Livermore był jednym z najsłynniejszych graczy giełdowych w historii; kilkakrotnie tracił wielomilionowe fortuny i zdobywał je ponownie. Znany był z tego, że zarobił na wielkich kryzysach w 1907 i 1929, natomiast zdarzało mu się tracić w okresach hossy.
W rzeczywistości Livermore miał za sobą 26-godzinny ciąg picia, do czego w ówczesnych Stanach przyznać się nie mógł (biedactwo, nie wiedział, że gdyby poczekał do grudnia, to mógłby chlać w majestacie prawa, bo właśnie w grudniu 1933 roku zniesiono prohibicję); wpadał w ciągi alkoholowe na tle depresji, z którą zmagał się przez większość życia.
28 listopada 1940 roku, niemal równo siedemdziesiąt lat temu, Livermore zastrzelił się w szatni hotelu Sherry Netherland na Manhattanie, zostawiając pięć milionów dolarów w inwestycjach, papierach wartościowych i gotówce. Jego pierworodny syn, również imieniem Jesse, popełnił samobójstwo w 1976 roku, trując się gazem. To samo uczynił syn Jessego i wnuk Jessego, Jesse, w roku 2006.
Jak widać, rodzina Livermore'ów jest pozbawiona jakiejkolwiek inwencji.
Za: "Tajny Detektyw" nr 32, rok IV (5 VIII 1934)
Livermore był jednym z najsłynniejszych graczy giełdowych w historii; kilkakrotnie tracił wielomilionowe fortuny i zdobywał je ponownie. Znany był z tego, że zarobił na wielkich kryzysach w 1907 i 1929, natomiast zdarzało mu się tracić w okresach hossy.
W rzeczywistości Livermore miał za sobą 26-godzinny ciąg picia, do czego w ówczesnych Stanach przyznać się nie mógł (biedactwo, nie wiedział, że gdyby poczekał do grudnia, to mógłby chlać w majestacie prawa, bo właśnie w grudniu 1933 roku zniesiono prohibicję); wpadał w ciągi alkoholowe na tle depresji, z którą zmagał się przez większość życia.
28 listopada 1940 roku, niemal równo siedemdziesiąt lat temu, Livermore zastrzelił się w szatni hotelu Sherry Netherland na Manhattanie, zostawiając pięć milionów dolarów w inwestycjach, papierach wartościowych i gotówce. Jego pierworodny syn, również imieniem Jesse, popełnił samobójstwo w 1976 roku, trując się gazem. To samo uczynił syn Jessego i wnuk Jessego, Jesse, w roku 2006.
Jak widać, rodzina Livermore'ów jest pozbawiona jakiejkolwiek inwencji.
Za: "Tajny Detektyw" nr 32, rok IV (5 VIII 1934)
czwartek, 15 lipca 2010
Rakarz knuje zemstę czyli surrealizm w slumsach Nowego Sącza
W czasach, kiedy Salvador Dali nosił jeszcze drobne wąsiki o niepozornych, zwieszonych końcówkach i wybierał się na podbój Ameryki, nowosądecki rakarz Barna nie tylko wyhodował wąs iście dalidański, ale i dopuszczał się aktów najczystszego surrealizmu: jadał psy, pił duszkiem spirytus na kredyt, wbijał nóż w plecy po rękojeść. i umykał przed linczem. Ale w życiu nie ma sprawiedliwości - jeden artysta trafił na salony, drugi - do aresztu (co zresztą doskonale wpisało się w założenia stylu). Pochylmy głowę nad nieznanym polskim surrealistą z Nowego Sącza, który w niejednym wyprzedził Dalego!
Za: "Tajny Detektyw" nr 42, rok III (14 X 1933)
Za: "Tajny Detektyw" nr 42, rok III (14 X 1933)
wtorek, 13 lipca 2010
Na wódkę, cukierki i chłopców
Nawet w najporządniejszych rodzinach trafia się czasem czarna owca. Na przykład - Murawski ze spokojnego na ogół Grudziądza. Z pozoru - bezrobotny ślusarz, jakich wielu, w istocie - plugawy pederasta, trwoniący wyciąganą od rodziny gotówkę na wódkę, cukierki i synów grudziądzkich notabli z gimnazjum klasycznego.
Na zdjęciu: liczne związki kolejarzy niosą trumnę z ciałem syna asesora kolejowego (zaskakująco białą jak na trumnę kogoś, kogo z mordercą "nić sympatii" łączyła ponad rok i kto "wykorzystywał skłonności i namiętności" tegoż).
Z uwagi na ów "ponad rok" nie możemy jednak zacytować za Starszymi Panami: "Grudziądzu, okrutny Grudziążku, uczucieś ukrócił w zalążku".
Za: "Tajny Detektyw" nr 9, rok IV (25 II 1934)
Na zdjęciu: liczne związki kolejarzy niosą trumnę z ciałem syna asesora kolejowego (zaskakująco białą jak na trumnę kogoś, kogo z mordercą "nić sympatii" łączyła ponad rok i kto "wykorzystywał skłonności i namiętności" tegoż).
Z uwagi na ów "ponad rok" nie możemy jednak zacytować za Starszymi Panami: "Grudziądzu, okrutny Grudziążku, uczucieś ukrócił w zalążku".
Za: "Tajny Detektyw" nr 9, rok IV (25 II 1934)
Subskrybuj:
Posty (Atom)










