niedziela, 1 stycznia 2012

Duszy ludzkiej lemonjada zawsze szkodzi, czyli z Nowym Rokiem w nowe rozrywki

Jeśli nie zrobiły na Państwu wrażenia race sylwestrowe, huk szampańskich korków i groźby: "Felicjanie, odchodzę!" spowodowane nadmiarem bąbelków i przesadnym gmeractwem rąk w okolicach cudzych, należy pamiętać, że wprawdzie nuda i zblazowanie są naszymi wrogami największymi, ale w walce z nimi mogą nam dopomóc przedsiębiorczy ludzie (choć kto by pomyślał, że ta gałąź usług ma tak długą tradycję?



Poza tym, że przed wojną wszyscy sportowcy czytali (mniejsza już o to, co konkretnie), co wydaje nam się bajką o żelaznym wilku, uwagę na tej stroniczce "Tajnego!" zwraca niewątpliwa swada żurnalistyczna, która każe mi wierzyć, że "Zygmunt hr. d'Erceville" to jakiś rodzimy autor, fantazjujący o francuskich frymuśnych pomysłach i niewiernych żonach, które zamiast przekraczać rubikon lecą do domu, pożądając "kogutka" (czyli proszku na ból głowy, jeśli dziś dla kogoś jest to określenie niejasne).

Co ciekawe, w tym samym numerze Redakcja - żartobliwie wprawdzie, ale jednak - rekomenduje jednemu z czytelników inny sposób na nudę:






Za: "Tajny Detektyw" nr 28, rok I (26 VII 1931)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza