Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brylanty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brylanty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 stycznia 2012

Uwaga na luksus w wagonach II klasy!

"Tajny Detektyw!" bulwersuje, informuje, ostrzega! Niejednokrotnie już zwracaliśmy na różne zagrożenia związane z podróżami koleją (przy których dzisiejszy brud w toaletach PKP jest doprawdy niczym!), dziś bijemy na alarm tym wszystkim, którzy nadal wybierają pociąg jako źródło transportu, a w dodatku mogą być nieodporni na piękno elokwentnych, eleganckich osobników w mgiełce dyskretnego zapachu doskonałych perfum lub wody kolońskiej! Kiedy taki z cennej torby podręcznej wyjmie drogi miesięcznik zagraniczny, pamiętaj, dzierlatko lub pacholę: miej się na baczności. Może ci grozić romans z handlarzem brylantów (jeśli nie wręcz z Mordercą!), tymczasem konduktor pociągu może wcale nie poczuwać się do odpowiedzialności do bronienia twej cnoty! Groza, groza, groza! Brylanty, brylanty, brylanty!





Wszystkim, których - jak mnie - zachwyciły Hermina i Sabina oraz skonsternowany Bazyli, a także "całe morze połyskliwych kolorów, z cichutkim podźwiękiem swych ruchomych fal, lecące przez palce rewidentów", a także "różowy jedwabny peniuar niezapięty, ukazujący pełne kształty wschodniej odaliski"- nieśmiertelna Marilyn Monroe at her best:

http://www.youtube.com/watch?v=8ZRs__rmYMc&feature=related

Za: "Tajny Detektyw" nr 49, rok I (20 XII 1931)

piątek, 30 grudnia 2011

Po jedwabnej bieliźnie ich poznacie!

Czujny policjant stołeczny sprzed lat 80-ciu musiał mieć baczenie na rozmaite sprawy, choćby na to, jaką bieliznę i w jaki sposób noszą warszawiacy, bo i to mogło dawać asumpt do - słusznych, jak się okazuje - podejrzeń.




Szpieg-hulaka Mojżesz Zielony - brzmi jak postać z kiepskiego kryminału retro, jakie od metra produkują obecni literaci, korzystając z mody zapoczątkowanej przez Mocka Krajewskiego. A jednak - był, istniał. Ba, przepuszczał. W walutach. W dodatku posługiwał się hasłem "C.B.A.", co zakrawa na tani współczesny chwyt, a przecież w redakcji Tajnego w 1931 r. nikt nie mógł podejrzewać, że kiedyś skrót ten będzie miał takie znaczenie.

Żal tylko Szwedki-fordanserki z Adrii, której śledczy zabrali carski (powiedzmy) pierścień i pewnie już nie oddali...

Przy okazji zwracam uwagę na dwie warszawskie ciekawostki ikonograficzne na marginesach: nowiusieńki neon Adrii (świeżo otwartej, bo w 1931 r. właśnie) oraz wejście do monumentalnej Poczty Głównej na Placu Napoleona (dziś: Powstańców Warszawskich), zburzonej w Powstaniu i nieodbudowanej po wojnie:





Za: "Tajny Detektyw" nr 49, rok I (20 XII 1931)

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Król mydła i Daisy, czyli jak Zabłocki na mydle

Z okazji niedawnej Parady i ogólnopolskiego sporu o związki partnerskie pozwalamy sobie przywołać historię sprzed 70 lat, by dowieść, że gejów i lesbijek, zakał zdrowego polskiego społeczeństwa, za żadne skarby państwo nie powinno chronić przed zagrożeniem, jakim jest zalegalizowany związek! Dość tych wygórowanych przywilejów dla seksualnych inwertytów! Koniec z państwową ochroną przed pułapkami legalizacji! Niech każdemu dewiantowi i każdej dewiantce grożą takie same ponure skutki, jak Rollinsowi!




 Swoją drogą, chętnie patrzę na to jako na piękną opowieść o zaślepieniu miłością, i to podwójnym. Nie tylko operetkowy milioner-król mydła, który połasił się na młodą i ładną gruchającą telefonistkę, ale i ona - gąska z półświatka, która (tak to sobie wyobrażam), zakochana w Bauerze, naraża całe swoje nowe życie, dostatek, bezpieczeństwo, wyjątkowego farta, (o którym dwie dekady później marzyła połowa bohaterek granych przez Monroe) po to tylko, by kraść biżuterię wartą tysiące, choć ma do dyspozycji miliony.

Za: "Tajny Detektyw" nr 46, rok I (29 XI 1931)

piątek, 27 maja 2011

Jeśli masz brylanty - nie zabieraj ich do Italii!

Jako że niedawno wróciliśmy z Rzymu, a niebawem jedziemy do Palermo, zastanawialiśmy się, co też powinniśmy zrobić z brylantami - zabrać ze sobą oba wyładowane nimi nesesery, czy zostawić w Polsce pod opieką sąsiadki, która przychodzi podlewać kwiaty pod naszą nieobecność. Na szczęście przeczytaliśmy artykuł redaktora Lawiny w Tajnym Detektywie.



Pozostaje tylko zaopatrzyć się w lekkie podróżne powieści i chłodzące napoje (specjalnie do picia z nudów) i wyruszyć na południe, na południe, zostawiając brylanty zupełnie bezpieczne na szczerym piasku Mazowsza!


Za: "Tajny Detektyw" nr 46, rok I (29 XI 1931)