Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bydgoszcz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bydgoszcz. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 grudnia 2014

Miasta cieni cz. XIII

Kiedy niedawno wkleiłem poprzednią porcję mugshots z przedwojennego albumu polskiej policji, pojawiły się głosy, że na jednym ze zdjęć jest przodek Hugh Granta. Tym razem mam raczej wrażenie, że jeden z zatrzymanych to przodek Marcina Dorocińskiego.












Za: album.

wtorek, 18 września 2012

Śmierć komiwojażerowej cz. III

Skoro tylko policja - i prasa! - zrobiła szum wokół Langego, zaczęły spływać "pozytywne wiadomości" (widzę tu znaczące rozszerzenie definicji słowa "pozytywny") o jego poprzednich przestępstwach. Wyjaśniło się również, czemu Lange był - jak to ujmuje "Tajny" - "dwuosobowy", czyli czemu posługiwał się naprzemiennie imionami Jan i Franciszek.




Trudno czytając te słowa nie pomyśleć sobie o działaniach policji, która, złapawszy jakiegoś poważnego zbrodniarza, często usiłuje mu wmusić i inne przestępstwa, żeby oczyścić sobie kartoteki. Czy Kwiatkowska, Wiśniewska, Dudziakówna, Gromadzińska w istocie wszystkie padły ofiarą Langego? Co do ostatniej trudno mieć wątpliwości, ale powiązanie mordercy z Poznania z poprzednimi sprawami mogło być takim właśnie czyszczeniem policyjnych statystyk. To i owo wyjaśni ostatnia część cyklu o ponurym Langem - już wkrótce.


Za: "Tajny Detektyw" nr 35 rok 4, 26 VIII 1934 

Śmierć komiwojażerowej - cz. II


Kamienica na Małeckiego 4 w Poznaniu jeszcze - jak sprawdziłem na Google Maps - stoi. Obdarto ją wprawdzie z przedwojennych balkonów, wstawiając peerelowskie balustrady w stylu barakowym, oberwano piękny gzyms na kroksztynach - ale stoi. Ktoś tam mieszka - na zdjęciu w Google Maps widać otwarty lufcik w tym oknie, które redaktor "Tajnego Detektywa" zaznaczył krzyżykiem jako "okno pokoju śmierci". Nie wiem tylko, czy zduni nie rozebrali pieca, w którym Lange próbował spalić zwłoki żony? I czy mieszkańcy wiedzą, co się działo osiemdziesiąt lat temu w sublokatorskim pokoju?



Lange zatem okazał się łotrem z dorobkiem, szczwanym lisem, czyhającym na książeczki PKO. Biedna ta Nowicka, myślę sobie. Nie tylko, że ofiara. Ale że z ręką w nocniku obudziła się w 38. wiośnie życia, że może by chciała ułożyć sobie życie, a nie tylko pracować na posadzie. Przypomina nieco - przy wszystkich, rzecz jasna, różnicach w stylu życia wówczas i dziś, w obranej karierze, etc. - niektóre z korporacyjnych singielek, które po prostu nie mają czasu na nic poza pracą. A później jakiś żigolo... no, niekoniecznie ukatrupi, ale po oszczędności rękę wymanikiurowaną wyciągnie.

I ta druga. Czy raczej pierwsza, pierwsza Langowa. Która pali papiery i udaje, że o niczym nie wie. Właśnie dlatego, że wie - wie, czego może się spodziewać po mężu, który jest z nią od lat i zrobił jej gromadkę dzieci. Langowa pierwsza i druga, obie doświadczone przez los, choć każda w inny sposób.


Za: "Tajny Detektyw" nr 34, rok 4, 19 VIII 1934 

niedziela, 6 marca 2011

Bo, rodzina bądźcie pewni, także ludzie, chociaż krewni.

W tytule ulubiony cytat z mojej krewnej, a w zasadzie; nieślubnej powinowatej (oksymoron związany ze stanem prawa w Polsce), czyli babci mojego chłopaka, a w notkach poniżej - prawdziwe sceny rodzinne jak z greckiej tragedii.

Pierwsza w ciekawy sposób łączy bogactwo i nędzę, dostatek i upadek, jest jak egzemplum o tkliwym, acz rozrzutnym tatusiu, który tak dogadzał potomstwu, że w końcu zbankrutował i musiał je pozbawić życia. Ale najbardziej wzrusza jednak pierwsze zdanie: "Żyjemy w okropnych czasach" które można odnieść do absolutnie każdych czasów w historii i zawsze znajdzie posępnych potakiwaczy.

Druga natomiast jak z bajki o dwóch braciach, dobrym i złym, których ścieżki się rozchodzą, a los w okrutny sposób łączy je na powrót!

Posłuchaj pan o tej Jankowskiej, co ją zabili na Rzgowskiej,*
Żyła tam stara ta straganiara, dwóch synów - każdy z nich inny - miała.
 (jak mogłaby śpiewać Anna Szałapak, ale nie śpiewała)

*swoją drogą, korespondent Tajnego mógłby nauczyć się nazwy jednej z głównych ulic miasta, do którego pojechał zdać raport...






Za: "Tajny Detektyw" nr 2 (104), rok III (8 I 1933)

czwartek, 6 stycznia 2011

Trzej królowie monarchowie i łazienkowy u astrologa

Święta, Święta i... no niby po Świętach, a jednak nie, bo przywrócono, na powrót wyniesiono na kalendarze Święto Trzech Króli, więc specjalnie dla P. T. Czytelników tym razem nie reportaż z miejsca zbrodni, a wyssana z redaktorskiego palca kryminalna opowiastka z okazji Gwiazdy Betlejemskiej.


Niech Wam, Drodzy Czytelnicy, Gwiazdka Pomyślności nigdy nie zagaśnie. A wspomnijcie biedną wyssaną z palca pielęgniarkę Martę K. (lub N., z palca ssie się niedokładnie).

Za: "Tajny Detektyw" nr 1, rok III (1 I 1933)

środa, 14 lipca 2010

Cicha tragedja kasjerki w westybulu teatrzyku czyli girlaski rozebrane

Któż wie dzisiaj, że w międzywojniu Bydgoszcz była widownią rewiowych awantur z girlaskami w kostiumach z własnych kiecek, szajką łódzko-rosyjską i zapomnianym celebrytą Redenem o ciężkich rękach?




Tak się dziś wiele mówi o niegrzecznej młodzieży - a wtedy osiemnastolatka z Łodzi z dwudziestotrzyletnim Rosjaninem zrobili w bambuko całe miasto powiatowe, w tym nieszczęsną kasjerkę i stado girlasek.