Znowu historia z tłem rasistowskim, ale tym razem zdecydowanie podjętym przez dziennikarza, który roztacza cały wachlarz skojarzeń i środków właściwych epoce: Senegalski żołnierz to "syn słońca", mówi francuszczyzną (czy, w przekładzie, polszczyzną) Kalego, ma "prymitywny umysł", a w momencie refleksji wpada na taką oto odkrywczą frazę: "Choć jest się Senegalczykiem, jest się niemniej człowiekiem!". Kierują nim najniższe instynkty: miłość własna, chęć na picie i seks z "przyjaciółeczką".
Jeśli jednak odrzucimy rasistowski nalot myśli dziennikarza, otwiera się przed nami historia wstrząsająca - nieprzypadkowo dziennikarz wspomina tu Zweiga, bo jest to świetny materiał literacki. Oczywiście od razu przychodzi na myśl Woyzeck/Wozzeck ze sztuki Buechnera i opery Berga, ale historię zdegradowanego sierżanta mógłby napisać równie dobrze Camus, Genet czy Doeblin (w razie problemów z czytaniem proszę kliknąć na zdjęcie i powiększyć):
Za: „Tajny Detektyw” nr 1, rok 1 (24 I 1931)

