W czasach, kiedy triumfy święci, że tak to ujmę, wróżbita Maciej, a w niektórych sferach na "narzeczoną" mówi się "moja świnia", inaczej spojrzeć wypada na kolejne już perły z rubryczki "Paragraf w życiu codziennem".
Pan Paolo Adriano niespecjalnie nas dziwi w dobie kombinatorstwa i zakładania niezliczonych firm, ale jest coś wzruszającego w jego próbie uchwycenia całej rzeczywistości astro-ziemskiej. Jeśli zaś chodzi o historię ze świniami, to nazwisko masarza "Jan Kiszka" każe mi podejrzewać, że niektórzy autorzy tekstów do "Tajnego Detektywa" mogli korzystać nie tyle ze spraw pojawiających się na wokandzie, co z własnej wyobraźni. Choć, z drugiej strony, skoro we Wrocławiu są fryzjerzy Główka&Makówka oraz zakład pogrzebowy mgr Cierpisz, to wszystko jest możliwe...
Za: "Tajny Detektyw" nr 41, rok I (25 X 1931)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą świnie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 12 lipca 2011
czwartek, 3 marca 2011
Smutny koniec Pączka, czyli Tłusty Czwartek z kryminalistami!
Z okazji znanego i lubianego Tłustego Czwartku publikujemy dwa artykuły z jednej strony "Tajnego Detektywa", które w tym zestawieniu nieodparcie nam się kojarzą z dzisiejszym obżarstwem, nawet jeśli zamieszczono je w numerze bliskim raczej Trzech Króli niż tego ruchomego święta.
Pozostawiamy bez komentarza tę zastanawiającą koincydencję onomastyczną!
Za: "Tajny Detektyw" nr 2 (104), rok III (8 I 1933)
czwartek, 20 stycznia 2011
Senycia piękny jak marzenie, czyli Tajny w służbie propagandy
Pytanie to, w tytule postawione tak śmiało, choćby z największym bólem rozwiązać by należało. Oczywiście zwierzęta!
Są lata trzydzieste, Polska jest krajem wielonarodowym - co z jednej strony budzi jak najlepsze, jagiellońskie skojarzenia, z drugiej - jest źródłem niezliczonych konfliktów. Rozruchy antyżydowskie i pomysły bojkotu sklepów "niechrześcijańskich" z jednej strony, z drugiej - młodzi żydowscy intelektualiści planujący zrobienie w Polsce rewolucji komunistycznej; bomby podkładane przez ukraińskich bojowców i burzenie cerkwi na wschodzie kraju; rosnąca piąta kolumna i przypadki jawnej wrogości wobec Niemców... nic dziwnego, że Tajny Detektyw (który, sądząc po jego bliskich relacjach z policją, musiał być traktowany jako instrument propagandowy sanacyjnej Polski) robi swoje: kiedy tylko może opisać zbrodnię na tle narodowym, podkręca ton, odróżniając miejscowe "bestie" od szlachetnych przyjezdnych.
Wszystko tu jest etnicznie pomieszane w tej rzekomo oczywistej burdzie knajpianej. Dobroduszny niemiecki starzec mówi z góralska "panocku"; Senycio zaś, drugi Bohun, niby jest Ukraińcem, ale właściwie pełni rolę Polaka i jako Polak ginie: jako nauczyciel, który niesie w miejscowe dzikie strony kulturę metropolii i w dodatku dopomina się, żeby wyzywano go jednak po polsku, nie po niemiecku. A skoro tak ginie, w Kołomyi opłakuje go matka opisana jak typowa Matka Polka, rozpaczająca po "synu pięknym jak marzenie", co redaktor napisał nieświadom może, że artykułowi będzie towarzyszyła fotografia ofiary...
Za: "Tajny Detektyw" nr 43, rok I (8 XI 1931)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




