poniedziałek, 7 lutego 2011

Krew w Borysławcu, czyli Kluska strzela sobie w usta!

Tajny Detektyw miał rękę do fotomontażu - tym razem jednak zamiast czegoś efektownego inspirował się chyba XIX-wiecznymi panneaux fotograficznymi, tyle tylko, że zamiast zdjęć pracowników masarni czy elewów gimnazjum poukładał na stronie trupy - może dlatego, że Borysław to jednak głęboka prowincja, nawet jeśli naftą płynąca.

Cóż, wprawdzie porzekadło mówi, że "wódka gubi narody, ale pojedynczemu człowiekowi nie szkodzi", wydarzenia w Borysławiu pokazują jednak, że bez większego kłopotu może zaszkodzić czterem osobom, a to: Klusce, jego niedoszłej narzeczonej, jej siostrze i jego gospodyni. Jak słusznie pyta autor: któż jest w stanie odtworzyć uczucia, miotające nawpół pijanym mordercą? Czy kiedykolwiek dowiemy się jakim to zrządzeniem losu strzelając jak popadnie zachował jednak flaszeczkę na zapas? Zapewne nie. Chyba, że opisze to Pilch.



PS: Tu jednak pewien szkopuł, co piłby bowiem Kluska jako bohater Pilcha, skoro Żoładkową Gorzką produkują dopiero od 1950?

Za: "Tajny Detektyw" nr 43, rok I (8 XI 1931)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza