czwartek, 23 sierpnia 2012

Stanisławów raz jeszcze czyli banalna Bubno w Dolinie.

Powracamy do Stanisławowa - a zatem również i do Żanetty Scharfer, prowincjonalnej piękności, jej braciszka Izaka, 19-letniego "syn staruszki", a także do ich wspólnej fabryczki fałszywych monet. To jednak, co w drugiej części ujęło mnie najbardziej, to protoplasta Agenta Tomka, Tadeusz Joniak, który czułymi słówkami omotywał służące i wyciągał od nich wiadomości o tym, co Państwo po szufladach trzymają.





















































































Zafrapowała mnie też historia o herkulesowym kominiarzu-dżentelmenie, Ignacym, i byłym murarzu, którzy pomieszkiwali w domku romantycznym jak morska latarnia i wypuszczali się razem na włamy, niczym Batman i jego dzielny Robin. Czyżby jakieś stanisławowskie Brokeback Mountain? A ci kolporterzy uliczni, Łoszniak i Jaculak, którzy zeszli na złą drogę, bo im się znudziła praca - w dodatku jeden z nich o ksywce Purcel, którą do Purcella tylko litera dzieli - czyż nie są pysznym materiałem na opowiadanie o nudzie w Stanisławowie? Wreszcie banalna Bubno ze Skrybajło, które są tak zblazowane, że tylko w wódce znajdują ukojenie po robótce... w dodatku w Dolinie, która była, rzec można, Doliną Płaczu i Łez Padołem. Zewsząd wychodzi tu prowincjonalna mizeria. Sklepy z żelastwem, jakieś pakamery, domki, kulawi osobnicy trudniący się przestępcami, spieniężanie za minimalną kwotę, odwołania od wyroków, po których sąd wyrok zwiększa jeszcze... ach, nie było łatwo w Stanisławowie, nie było!

PS: Niestety - muszę z żalem wyznać, że "Piękny Piotruś" do pięknych nie należy, więc mój dobry znajomy, bloger Mrówkodzik (http://mrowkodzik.wordpress.com/) raczej by mu paczek do więzienia nie nosił. Co innego młodocianemu włamywaczowi Grześkowowi, prawda, Mrówkodziku?


Za: "Tajny Detektyw" nr 34, rok 4, 19 VIII 1934

6 komentarzy:

  1. ha! grześkowowi faktycznie bym zaniósł paczkę, na początek jedną, bo to przecież i strach. większą nawet niż kutajowi z "Nie hoduje zbóż, ma w kieszeni nóż..." :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że strach. W paczce pilniczek w bagietce.

      Usuń
  2. Dotychczas uważałem ten powrót do lat 30stych za bezsensowny. Ale nawróciłem się i ufam, że jednak ma to jakiś sens. Pozdrawiam. Mateusz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, każde nawrócenie witamy z radością ;)

      Usuń
  3. mieszkam w Stanislawowie, ktory juz nie istnieje...

    OdpowiedzUsuń
  4. Доброго дня! Вам пише Іван Бондарев з Івано-Франківська (Станиславова). Разом з друзями ми створили історико-краєзнавче об*єднання "Моє місто" яке випускає книжки з історії Станниславова. Вже вийшло більше 30 книг. Після перегляду Вашого блогу виникла думка видати книгу "Кримінальна хроніка Станиславова". За основу планується взяти матеріали "Тайного детективу" за 1931-1934 роки. Але публікацій про наше місто було значно більше. Чи є у Вас можливість допомогти нам із матеріалами, оскільки в Івано-Франківському архіві "Тайного детективу" не має.
    Моя електрона адреса: vanbon@yandex.ru
    З повагою,
    Іван

    OdpowiedzUsuń