wtorek, 21 sierpnia 2012

Dintojra w Stanisławowie, czyli szopenfeldziarze i blatnicy

Na głównej w naTemat o warszawskiej gwarze, więc i o gwarze (częściowo) będzie. W latach 30-tych Stanisławów był miastem wojewódzkim wprawdzie, ale prowincjonalnym - liczył 60 tys. mieszkańców (mniej więcej tyle, co dziś Łomża) i nawet autor artykułu, próbując je jakoś wyróżnić, musiał się uciec do kunsztownej figury: drugie po Lwowie największe miasto Małopolski Wschodniej (może i drugie po Lwowie, ale sześciokrotnie od niego mniejsze). Miał jednak Stanisławów coś, czym mógł się pochwalić: przestępcze podziemie, któremu "Tajny Detektyw" poświęcił reportaż rozciągnięty aż na trzy numery. Dziś część pierwsza.









(wspomniana dzielnica Belweder)



Tekst autorstwa niejakiego Z. Oboleńskiego może być niejakim wstrząsem dla sentymentalnych miłośników polskich Kresów, gdzie bursztynowy świerzop, gdzie Maryla w futrze z putkamerów i dworek, i dumka kozacka, hej, a wszystko w kolorach sepiowo-złocistych, bez jednej skazy. Tak, że "przed wojną, panie, to drzwi się na oścież otwarte zostawiało i nikt niczego nie wziął". Stanisławów oto okazuje się miastem nie tylko dojmującej nędzy, ale i szalejącej przestępczości. Półświatek miał tam znakomicie ustawiony system władzy (dintojra!), rozbudowany niemalże jak w USA czasów prohibicji (dintojra!), specjalne lokale zabezpieczone przed policyjnymi nalotami oraz bogatą gwarę kryminalną (dzieloną wszakże z resztą kraju). Wszystko to Oboleński podał w sosie godnym Eugeniusza Sue albo Dickensa - tyle, że z nazwiskami z tamtejszego pogranicza: polskimi, żydowskimi i ukraińskimi - bravissimo.

Niestety, korespondent ze Stanisławowa posiadł także sztukę suspensu i urwał swoją opowieść w najciekawszym momencie, kiedy na scenę wychodzi 21-letnia córka staruszki, Żanetta, "typowa piękność peryferyj". Tym z Państwa, którzy z niecierpliwością czekają na jej dzieje, pozostaje dziś tylko obejrzenie jeszcze paru zdjęć. Następny odcinek - w następnym odcinku.







Za: "Tajny Detektyw" nr 33, rok 4, 10 VIII 1934


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza