Upał gotuje mózgi w czaszkach, poczytajmy zatem w drobiazgach kryminologicznych, jak krwiożerczy kacyk-piroman sprawuje się władzę w kolonialnej Beczuanie (dziś: Botswana). A także zapoznajmy się z praktycznym sposobem zarobkowania (choć może nie dziś, o kto by dziś dzieci na taki skwar posyłał? Nawet jeśli w perspektywie flaszka burgunda?).
Za: "Tajny Detektyw" nr 34, rok I (6 IX 1931)
niedziela, 15 sierpnia 2010
sobota, 14 sierpnia 2010
Dintojra Piotrkowska z użyciem sztyletu, giwery i pociągu relacji.
Najnowsze wieści ze stolicy polskiego parlamentaryzmu! Piotrków Trybunalski żyjący w cieniu żydowskiego sadysty! Finkelstein, palestyński morderca Arabów, w dzikim starciu z Polakiem-erotomanem, Sawickim! "Gdzie jest w tym wszystkim Matka Boska Trybunalska?" - pyta zaniepokojona pani Leokadia (67 l.).
Za: "Tajny Detektyw" nr 34, rok I (6 IX 1931)
Za: "Tajny Detektyw" nr 34, rok I (6 IX 1931)
wtorek, 10 sierpnia 2010
Aplin, czyli Panasony
I aktorstwo, nawet komediowe, ma - jak każda dziedzina sztuki, swoich van Meegerenów. Obsada procesu doborowa. Chaplin jako Chaplin, Karlos Amador jako Aplin, jako statyści w pierwszych rzędach: Pickford, Fairbank, Swanson. W roli efektów specjalych: palona taśma filmowa.
Dodać tylko należy, ze zwykłej blogerskiej przyzwoitości, że wymieniony we wstępie Alceo Dossena tak naprawdę nie był fałszerzem, a znakomitym imitatorem, który wykonywał rzeźby w stylu dawnych mistrzów. Jednak nieuczciwy marszand, niejaki Fasoli, wfasolał je kolekcjonerom i muzeom, inkasując kokosy, a Dossenie płacąc nędzne grosze. Rzeźbiarz dowiedział się o całej sprawie i wytoczył proces nieuczciwemu marszandowi, przy okazji demaskując wiele "cennych oryginałów" jako doskonale wykonane stylizacje.
Za: "Tajny Detektyw" nr 32, rok I (23 VIII 1931)
Dodać tylko należy, ze zwykłej blogerskiej przyzwoitości, że wymieniony we wstępie Alceo Dossena tak naprawdę nie był fałszerzem, a znakomitym imitatorem, który wykonywał rzeźby w stylu dawnych mistrzów. Jednak nieuczciwy marszand, niejaki Fasoli, wfasolał je kolekcjonerom i muzeom, inkasując kokosy, a Dossenie płacąc nędzne grosze. Rzeźbiarz dowiedział się o całej sprawie i wytoczył proces nieuczciwemu marszandowi, przy okazji demaskując wiele "cennych oryginałów" jako doskonale wykonane stylizacje.
Za: "Tajny Detektyw" nr 32, rok I (23 VIII 1931)
niedziela, 8 sierpnia 2010
Chwila na literaturę
"Tajny Detektyw" to nie tylko wiadomości z kraju i ze świata (by nie rzec: półświatka) ale również literatura. Piękna. By dać pojęcie o jej urodzie, zamieszczam anons nowej powieści, którą w następnych numerach będzie przedrukowywał nasz drogi periodyk.
Za: "Tajny Detektyw" nr 32, rok I (23 VIII 1931)
Za: "Tajny Detektyw" nr 32, rok I (23 VIII 1931)
sobota, 7 sierpnia 2010
Demon ognia z Karpiłówki
Za: "Tajny Detektyw" nr 32, rok I (23 VIII 1931)
piątek, 6 sierpnia 2010
Altmanowie z Obwodowej, czyli jatka w Równem,
Wiadomo, kto zabił ciotkę Cookie - ale kto zabił Altmana? Odpowiedzi na to dręczące wszystkich pytanie daje archiwalny numer "Tajnego Detektywa", opisujący skandaliczne wydarzenia w Równem, gdzie w miejscowej dzielnicy żydowskiej żyje skandalicznie się prowadząca rodzina Altmanów z ul. Obwodowej.
Po osiemdziesięciu latach zarówno antysemici, jak i filosemici mogą przeczytać tę notkę z ukontentowaniem: pierwsi, bo potwierdzi ich przekonanie, że Żydzi to zakały społeczeństwa, drudzy - bo pokazuje, że - wbrew antysemickim stereotypom - żydowska biedota była przed wojną równie wyrywna i brawurowa, co biedota polska.
A o Altmanie rzeczywiście usłyszeliśmy.
Za: "Tajny Detektyw" nr 24, rok I (28 VI 1931)
Po osiemdziesięciu latach zarówno antysemici, jak i filosemici mogą przeczytać tę notkę z ukontentowaniem: pierwsi, bo potwierdzi ich przekonanie, że Żydzi to zakały społeczeństwa, drudzy - bo pokazuje, że - wbrew antysemickim stereotypom - żydowska biedota była przed wojną równie wyrywna i brawurowa, co biedota polska.
A o Altmanie rzeczywiście usłyszeliśmy.
Za: "Tajny Detektyw" nr 24, rok I (28 VI 1931)
środa, 4 sierpnia 2010
Niebieskie ptaki w świetle jupiterów wykorzystują kapłanki rondla i Eddę Davies!
Przerwa spowodowana festiwalem Era Nowe Horyzonty dobiegła końca, z okazji powrotu naszykowałem niespodziankę filmową. Skrząca się brokatem i jaśniejąca światłem jupiterów historia wykorzystanej pięknej łodzianki Eddy Davies (oraz innych inteligentnych odtwórców ról) której - cytując Kaczmarskiego - nie bawiły umizgi bladych (i podstarzałych) lowelasów.
Artykuł opatrzony jest jednym z najpiękniejszych kolaży w historii pisma; niestety, blog nie daje możliwości zamieszczenia czytelnej rozkładówki w pełnej krasie, więc najpierw całość, a potem kawałki:


Przypominam także klasyczną piosenkę o takich oszukanych ptaszynach - która, niestety, nosi piętno epoki, w której powstawała. Międzywojnie nie jest tam przeżyte, tylko teatralne - gdyby autor tekstu należycie się zastanowił, to wiedziałby, że szansonistka nie może zarazem porównywać się do Danielle Darieux (debiut filmowy w 1931) i marzyć o wystąpieniu u boku Valentino (zmarłego - przedwcześnie, bo przedwcześnie, ale definitywnie - w roku 1926):
http://www.youtube.com/watch?v=4UTDhw3kXzE&feature=related
Za: "Tajny Detektyw" nr 11, rok I (29 III 1931)
niedziela, 25 lipca 2010
Miasta cieni cz. III
Tym razem z Wrocławia, daleko od skanera i archiwalnych numerów "Tajnego Detektywa" wrzucam kilka zdjęć nieboszczyków z albumu policyjnego.
środa, 21 lipca 2010
Młodzi idą
Zanim wyjadę na festiwal filmowy, na parę godzin przed pociągiem do Wrocławia wklejam ujmującą historię o młodych małżonkach, uwikłanych w tragedię konsumpcji, którzy radzili sobie jak madli, tfu, jak mogli.
wtorek, 20 lipca 2010
Magdalińska i straszne skutki poczucia humoru
Szczyt wszystkiego - piramidy w Gizie. Szczyt głupoty - wyczyn Gizy Władysława, który rozbił się o skały współczesnej grafologji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















