piątek, 16 stycznia 2015

Kto obrabował Leppera?


Dzięki internetowej kwerendzie udało mi się natrafić na losy kolejnych przestępców, których zdjęcia wklejono do policyjnego albumu w roku 1935. Maksymilian Kurek i Marceli Muller byli pospolitymi rabusiami a ich historia nie jest specjalnie ciekawa, prócz tego, że... obrabowali rolnika o nazwisku Lepper. Zbieżność nazwisk przypadkowa? Chyba nie.




Maksymilian Kurek, robotnik z Solca Kujawskiego, pojawia się w doniesieniach prasowych już w roku 1934 - wtedy to w należącym do niego lokalu doszło do poważnej bójki, której jeden z uczestników o mało nie przypłacił życiem:


Na zdjęciu figuruje ze swoim towarzyszem, Marcelim Muellerem. Ci dwaj dziarscy mężczyźni  z grupą bliższych i dalszych współpracowników terroryzowali wsie w Wielkopolsce i na Pomorzu; schwytano ich i postawiono przed sądem w Bydgoszczy 16 X 1935 i stąd wiemy, jak długa lista oskarżeń na nich ciążyła:


Sądy były wtedy prędkie, wyrok zapadł już po trzech dniach. Kara dziś wydaje nam się bardzo surowa, ale wówczas za morderstwo rabunkowe można było trafić na szubienicę, nie wiem więc, która ze stron złożyła apelację - czy obrona, czy prokurator. Tak czy owak, sąd apelacyjny wyrok utrzymał.



I tyle tej było by tej historii... gdyby nie wspomniany pobieżnie rolnik Lepper z Czarnowa koło Chojnic. Bowiem, jak mówią mądre źródła, historia rodziny Andrzeja Leppera jest nie tylko związana z tymi właśnie okolicami (Pomorze Środkowe), ale i zaskakująco długa.

Nazwisko to, po raz pierwszy odnotowane w Brandenburgii w XIII wieku, pochodzi od łacińskiego określenia trądu. Lepperowie byli możnym patrycjuszowskim rodem z Poczdamu (herb: dziki człowiek z mieczem w polu złotym, po bokach dwa lwy złote w polach błękitnych, w klejnocie tenże sam dziki mąż) i przybyli do Słupska pod koniec XVII wieku. Zajmowali się handlem na wielką skalę - niestety, prapradziadek przyszłego polityka, Vincas Lepper, zbankrutował w roku 1801, kiedy flota wojenna zatopiła jego statki handlowe z wielkim ładunkiem herbaty, wiezionym z Indii. Jego syn, Józef, nie miał już żadnego majątku, a ojciec Andrzeja Leppera był skromnym brukarzem, który nie przyznawał  się do swojego szlacheckiego, patrycjuszowskiego pochodzenia. Stąd możemy też wnosić, że Marceli Mueller i Maksymilian Kurek, łupiąc jednego z Lepperów w roku 1935, zanadto się nie obłowili.


Za: album zdjęć, "Kurjer Bydgoski" 10 IV 1934 i 17 X 1935, "Słowo Pomorskie" 19 X 1935, "Gazeta Szamotulska" 13 II 1936; informacje genealogiczne, zgromadzone przez Polskie Towarzystwo Heraldyczne, opublikowane na blogu www.cyklista.wordpress.com

6 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa historia i to naprawdę niesamowite, że Andrzej Lepper miał takie korzenie !

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, korzeni się nie wybiera! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przestępcy za długo nie posiedzieli.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niekoniecznie. Amnestia w 1939 nie opróżniała zupełnie więzień, tylko zmniejszała kary.

    OdpowiedzUsuń
  5. dziękuję za ten artykuł. M. Kurek to mój pradziadek, ale aż do tej pory nikt z członków rodziny nie miał o nim wiadomości - lub nie chcieli o nim wspominać (a dziadkowie mówili, że "zginął na wojnie").

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, nie można wykluczyć, że wyszedł z więzienia w 1939 - czy to na mocy amnestii, czy po wkroczeniu Niemców - a następnie zginął na wojnie. Teraz ma Pan przynajmniej jego zdjęcie! :) Czy zachowały się może jakieś inne?

      Usuń