piątek, 25 października 2013

Zażywny morfinista i fałszywe papiery

Dziś w Toruniu z okazji festiwalu Tofi Fest będę opowiadał o "Tajnym Detektywie" i albumie policyjnym; z tej okazji przeglądałem sobie po raz kolejny zdjęcia z albumu i natrafiłem na zdjęcie dwóch zażywnych panów, spacerujących bliżej nieokreśloną ulicą. Byli - co rzadkie - podpisani. Postanowiłem zgooglować nazwiska... bingo! Oto sprawa Balickiego.


Dobry wujek Google doprowadził mnie do cyfrowych zasobów bibliotecznych, a konkretnie - do numeru "Nowego Głosu, żydowskiego dziennika porannego", gdzie w dodatku "Życie Warszawy" podano w roku 1938 następującą wiadomość o procesie Balickiego, Plewy i innych:


Okazuje się zatem, że jowialny grubas w meloniku i przykrótkiej krawatce to z zawodu okrętowy barman, w dodatku morfinista - choć, prawdę mówiąc, nie wygląda na specjalnie wyniszczonego nałogiem. Wujek Google, skoro już wiedziałem, za co Balickiego skazano, pozwolił na jeszcze jedno znalezisko. Balicki był, jak się okazuje, doświadczonym fałszerzem, ponieważ już sześć lat wcześniej, o czym donosił Krotoszyński Orędownik Powiatowy, był sądzony, a nawet skazany za podobne przestępstwo:

Ale nie było to jedyne znalezisko - przeglądając bowiem po raz setny zdjęcia, dostrzegłem znajomą twarz: przystojny blondyn z białym szalikiem pod szyją... czy aby? Spojrzałem raz jeszcze i byłem pewien: mam operacyjne zdjęcie jednego z najsłynniejszych przestępców międzywojnia. Ale o tym następnym razem!


Za: album policyjny, "Nowy Głos, żydowski dziennik poranny" nr 168, 18 VI 1938, "Krotoszyński Orędownik Powiatowy", nr 8/rok 57, 30 I 1932




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza