sobota, 14 lipca 2012

Patent na dowcip

W dziale "Paragraf w życiu codziennem" Tajny Detektyw informuje nas o przemianach społecznych. Pierwsza należy do reperkusji Wielkiego Kryzysu: państwa masowo obniżały pensje w budżetówce, biedę cierpieli nie tylko robotnicy, ale i ludzie dotychczas dobrze sytuowani: właściciele sklepów czy przedsiębiorcy. A że mało który "kochający ojciec" przepada za płaceniem alimentów, to:



Ciekawe, czy obecny kryzys doczekał się już podobnego procesu, np. w Grecji? Społeczeństwo greckie, jak wiadomo, nie jest entuzjastyczne wobec jakichkolwiek opłat czy podatków i unika ich na wszelkie sposoby. Bardziej interesujący wydał mi się jednak urywek o patentowaniu roślin:



I nie chodzi mi już nawet o to, że "dowcipna" receptura na tort wydaje się nieco osobliwa, ale o to, że w 1931 roku tak naprawdę położono podwaliny pod GMO; gdyby nie patenty, mało komu opłacałoby się inwestować mnóstwo pieniędzy w badania nad genetycznym modyfikowaniem roślin. Ale taki był ówczesny Zeitgeist: okres eugeniki i "usprawniania rasy", w którym podobne pomysły uważano za awangardę nowego, wspaniałego świata. I nie, nie porównuję GMO (często zapewne przydatnych) do nazistowskich zbrodni - po prostu pokazuję, że z jednego Zeitgeistu mogą płynąć wydarzenia koszmarne, ambiwalentne i pozytywne zarazem.


Za: "Tajny Detektyw" nr 5, rok 2 (31 I 1932)





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza