poniedziałek, 16 maja 2011

Księżniczka i żebraczka, czyli o dwóch morderczyniach. Cz. II. "Żebraczka"


Rewolwer w ręce kobiety trafiał w owych czasach niespecjalnie często, a jeszcze rzadziej w nich wypalał, zatem borykająca się z sercowymi kłopotami (i rozwiązująca je w nieco, przyznajemy, zbyt dramatyczny sposób) Kościńska trafiła na pierwszą stronę "Tajnego Detektywa". Kadr, brutalny, krwawy, w kolorze mógłby trafić na okładkę niesławnego czasopisma "Zły", jak dla mnie ma w sobie jednak - mimo skandalicznej, obliczonej na najniższe efekty roboty fotografa i redakcji - pewną szlachetność, a to dzięki podobieństwu nieszczęsnej denatki z w strzaskanych okularach do legendarnego kadru z "Pancernika Potiomkina" (zresztą, była to wówczas pełna nowość; strzał Kościńskiej był oddalony od premiery filmu Eisensteina tyleż, co ta notka od premiery "Charliego i fabryki czekolady"):


Dalej jednak bardzo skąpo:


Jednak miłość młodej, honorowej lwowianki do nieczułego Łonaka, strażnika granicznego z Pokucia, to nie stołeczne skandale z księżniczkami i utracjuszami. Zamiast rozkładówki dostała im się tylko krótka notka w dziale "Kto i co?" (na tle materiału o Korybut-Woronieckiej wygląda to tak blado, że chciałoby się odrzec: "No chyba nikt i nic...?"). A przecież wzrusza to Kościńska w strzaskanych okularach - i ta śmiertelna sukienka, którą, zapobiegliwa, przywiozła razem z rewolwerem.

Za: "Tajny Detektyw" nr 45, rok I (22 XI 1931)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza