Z początku podejrzewano, że za katastrofami spowodowanymi przez Szilvesztra Matuskę (czy też Sylwestra Matuszkę) stoją bojówki nazistowskie, potem zainteresowanie policji skupiło się na komunistach, zwłaszcza kiedy dotarli do właściwego sprawcy (Matuszka był rzeczywiście zaangażowany w tworzenie Komunistycznej Republiki Węgier w 1919 roku); premier Karolyi wprowadził z tej okazji stan wojenny, wykonano też egzekucję na dwóch komunistach (Sallaim i Furście) zatrzymanych w śledztwie dotyczącym katastrofy - jednak z powodu innych zarzutów. Sam Matuszka został zaaresztowany i osądzony w Austrii i Węgrom wydano go tylko pod warunkiem, że nie odpowie gardłem. Trudno powiedzieć, opowieści o tym, że to Bóg kazał mu wysadzić pociąg, były świadectwem choroby, czy tylko linią obrony - ale często podkreśla się, że Matuszka miał osobowość patologiczną, psychopatyczną. Na Węgrzech skazano go na karę śmierci, ale od razu zamieniono ją, ze względu na umowę międzynarodową, na dożywotnie więzienie. Miał uciec z więzienia w Vac w 1944 roku - jeśli to prawda, to nie wiadomo, by wrócił za kratki. Ponoć w ostatnim okresie wojny zajmował się pracą z materiałami wybuchowymi, twierdzono również, że brał udział w wojnie koreańskiej po stronie komunistów - wszystko to są jednak niesprawdzone pogłoski.
Za: "Tajny Detektyw" nr 41, rok I (25 X 1931)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz