niedziela, 16 października 2011

Jubileuszowo: solidna zbrodnia w dwóch reportażach Vol. II

Kto zabił pod Miechowem? Kto strzelał do kupców żydowskich, wracających z Krakowa ze sporym utargiem po sprzedaży pierza na Kazimierzu? Ha! Już kolejny numer Tajnego Detektywa daje nam na to odpowiedź, i to na (zszarganej nieco) okładce:




Czytajcie sensacyjne szczegóły o zbrodni w Miechowie - a dowiecie się, że Marja Makowska nie pociągnęła wcale za spust i trafiła na okładkę, ponieważ pstryknęła sobie zdjęcie w Sosnowcu.



Rajd po tandecie i knajpach. Koronkowe majtki i perfuma dla kochanki, dla nich - garnitury z bazaru. Zdjęcie w sosnowieckim atelier: dziewczyna z przyciężką szczęką i lekkim "błędzikiem w oku", chłopię pod krawatem z tandety, z misiowatym swetrem wystającym spod marynarki. Jakieś usiłowanie szczęścia, pozorowanie normalności, wyraz uczucia, być może, zupełnie prawdziwego, które zdarza się przecież każdemu, dlaczego więc nie miałoby się zdarzyć mordercy?

Za: "Tajny Detektyw" nr 42, rok I (1 XI 1931)

sobota, 15 października 2011

Jubileuszowo: solidna zbrodnia w dwóch reportażach Vol. I

To już setny wpis na tym blogu - kto by pomyślał! Z okazji jubileuszu wklejam w dwóch odcinkach obszerny materiał z dwóch kolejnych numerów Tajnego Detektywa, który w obu przypadkach zajął okładkę i solidną rozkładówkę. Idzie o potrójne morderstwo woźnicy i żydowskich kupców na drodze pod Miechowem (wówczas "na dalekich traktach Rzeczypospolitej" - były to już bowiem niemalże kresy zachodnie).








Jest rok 1931 i, proszę zauważyć, czytelnik "Tajnego" musi częściowo przynajmniej rozumieć jidysz, skoro w ramach "dodawania kolorytu" trafiają do tekstu wtrącenia w tym języku (a w innych tekstach nie trafiały np. wtrącenia niemieckie). Ale wszystko właściwie mogłoby się dziać i trzydzieści, i pięćdziesiąt, i sto pięćdziesiąt lat wcześniej. Po jednej stronie mamy Żydów ("synów Merkurego" handlujących pierzem): Abram Szaulewicz, Benjamin Stein, Szmuel Holcberg nazywają się tak, że nie mamy najmniejszych wątpliwości ("Młynarczyk" jest mniej wymowne, ale imię Berek wystarczy), po drugiej - Polacy: Mazur, Chwastek, Kita, Piec i, co ciekawe, Rorek. Scenerią jest prowincja na styku Galicji i Kongresówki: powolne furmanki, rozmiękłe trakty, małe miasteczka. Miechów, w którym przez sto lat nie wolno się było osiedlić żadnemu Żydowi - a który w międzywojniu był typowym polsko-żydowskim miasteczkiem. Pierze, błoto, ciemna mgła, strzały w ciemności. "Polska - jak głosiła pewna francuska encyklopedia - to kraj błotnisty, w którym mieszkają Żydzi." 

Za: "Tajny Detektyw" nr 41, rok I (25 X 1931)

środa, 12 października 2011

Wyzwiska przedwojenne

Tuż po wyborach kończy się kilka rozmaitych procesów, które politycy sobie nawzajem nawytaczali przez ostatnie miesiące - z tej okazji przypominamy, co to jest pieniactwo. A także tę smutną prawdę, że przed wojną to dopiero ludzie umieli się wyzywać. Byle gospodyni była nieraz lepsza od dzisiejszych szefów klubów poselskich.


Za: "Tajny Detektyw" nr 42, rok I (1 XI 1931)

Kaszubska pastereczka - reaktywacja, czyli karczma grozy

Okładka numeru zapowiada wiodący temat. Na okładce wariacje na tematy sielskie z nieoczekiwanym - w zestawieniu z obrazkiem - tytułem:


W środku natomiast jeden ze śmiałych fotomontaży, typowy dla "Tajnego...":




Kilka tu spraw poważnie zastanawia - cały koncept z wizytą tropicieli w karczmie tuż przed zabójstwem, rzecz jasna. To, że reporterzy tabloidu udają się na Kaszubszczyznę oglądać miejscowe garnki i kościół w Żukowie (skądinąd przepiękny klasztor norbertanek, ze świetnym antwerpskim ołtarzem w bocznej kaplicy - polecam!) jest nader wątpliwe, to, że trafiają w sam środek dramatycznych wydarzeń - tym bardziej. Ich pohukiwania staropolskie, wszystkie te "popasali w zacnej wiosce", "otwórzcie, przyjacielu, wasze gościnne podwoje" aż zanadto zdradzają, że wprowadzenie jest mocno dęte. 


Ale ciekawszy jeszcze jest obraz wsi kaszubskiej, wówczas potwornie biednej: zalany w trupa ojciec, matka mieszkająca w komórce, ludzie okładający się łopatami i podrzynający sobie gardła... a tu, proszę, głupich osiem dekad i premiera mają! Drugą kadencję!






Za: "Tajny Detektyw" nr 41, rok I (25 X 1931)

sobota, 13 sierpnia 2011

London Riots czyli nihil novi

"Tajny Detektyw" jest - czy już o tym wspominałem? - jak Biblia, znajdzie się w nim coś na każdą okazję. I oto prosto sprzed 8 dekad doniesienia o nadzwyczajnej łagodności brytyjskiej policji.



Dziś, kiedy Boy George apeluje "Wyślijcie wojsko!" (co każe nam myśleć o Tomie Lehrerze i jego wspaniałej piosence, jednej z wielu wspaniałych zreszta: http://www.youtube.com/watch?v=HHhZF66C1Dc), pytanie o uzbrojenie patrolujących bobbies pojawia się raz jeszcze. No i, oczywiście, myślimy sobie o długich brytyjskich tradycjach załatwiania rozmaitych spraw przez tzw. "tłuszczę".

A żeby było i nieco aktualnie, proponuję zupełnie świeżutki wiersz George'a Szirtesa o rozruchach:


Dzieci Albionu


Dzieci Albionu, przyszłość będzie jaka chcecie,
Teraz można się włóczyć i hulać bezpiecznie,
Każdy sklep opróżniony i ulica pusta -
Nabrać da się wyłącznie jedno: oddech w płuca,
A czas każdą rzecz sklei, która się popsuła.
Dzieci Albionu,
Śpijcie lekkim snem.


Dzieci Albionu, wasza przyszłość będzie jasna,
Wiele jest ognia który mrok nocy rozprasza,
Wszystkie dobra za darmo: zegarki, bielizna,
Plazmy, pantofle, płyty, iPhony i łyskacz,
Gdy nie można nic stracić, da się mnóstwo zyskać,
Dzieci Albionu,
Śpijcie lekkim snem.


Dzieci Albionu, życie jest wasze; nie macie
Nic wspólnego z tym życiem, które przepuszczacie,
Możecie o to winić Boga, państwo, szkołę,
Torysów i rodziców, i ziomalkę z ziomem,
Gliny i bezrobocie, los i złą pogodę.
Dzieci Albionu,
Śpijcie lekkim snem.


Dzieci Albionu, ściągnąć możecie kaptury,
Bo wyszłyście na prostą, świat widzicie z góry,
Bankierzy i szefowie wzieli, oczywista,
Więcej: i w sklepie własne palili ogniska,
Byli tutaj przed wami, wymietli do czysta.
Dzieci Albionu,
Śpijcie lekkim snem.


Dzieci Albionu, śpijcie dobrze w łóżkach swoich,
Jest git, nikt nie wyznaczył cen za wasze głowy,
Ni cen, ni kupca; każdy się bawił jak trzeba,
Macie w rękach łup, który wy możecie sprzedać,
Niechaj nikt się nie boi, oszukać się nie da,
Dzieci Albionu,Śpijcie lekkim snem.

Za: "Tajny Detektyw" nr 41, rok I (25 X 1931)

piątek, 5 sierpnia 2011

Trud z Trudzią Maślakówną

Tym razem w rubryce "Kto i co?" sprawy od poważnych (śmierć 75 dzieci w szpitalu w Lubece), przez średnio istotne (fałszowanie 500-złotówek) po zupełnie błahą kłótnię na wiejskiej potańcówce. I to właśnie w tej ostatniej wzmiance autorzy sobie pofolgowali, strojąc sobie brzydkie żarty z imienia jednej z bohaterek zdarzenia.

Zwróciłem na to uwagę, bowiem Trudzią nazywano woźną w moim liceum - imię to mniej może zaskakiwało na poniemieckich terenach dawnego Wolnego Miasta niż, powiedzmy, w Radomiu, ale jednak. Przez całe lata myślałem, że chodzi o Gertrudę, tymczasem już długo po ukończeniu nie tylko szkoły, ale i studiów, dowiedziałem się, że "Trudzia" było w tym wypadku zdrobnieniem jeszcze rzadszego "Waltruda".

Nie wiem, czy Maślakówna była Gertrudą, Waltrudą czy Ermentrudą, w każdym razie niewątpliwie robiła wrażenie na Górce, Ślazie i szoferze Lisieckim (niepasującym nieco nazwiskiem do reszty, co może zadecydowało o tym, że panna Maślak tańczyła z nim zawzięcie).

Nie wiem też, czy pani Trudzia z naszej szkoły była w młodości łamaczką serc, ale niczego wykluczyć nie można.





Za: "Tajny Detektyw" nr 41, rok I (25 X 1931)

środa, 3 sierpnia 2011

Urlopowiczom!

Lato, opuszczamy nasze mieszkania, domy, apartamenty, zagrody i chlewiki, pozostawiając całą ich zawartość na pastwę amatorów cudzego mienia. Ktoś może połasić się na naszą pończochę dolarową lub maszynę do pisania (której numeru, jak na złość, nie zapisaliśmy na zabranym w podróż laptopie!).

Ale i kiedy przebywamy na zagrodzie, będąc równym wojewodzie, powinniśmy mieć baczenie na służące, sublokatorów, interesentów; praktyczny poradnik zamieszczony w "Tajnym Detektywie" zamieszczamy i my - w dodatku z praktycznym dodatkiem do wycięcia (lub wydrukowania): formularzem, w który możemy wpisać numer maszyny do pisania oraz szczegółowe opisy posiadanych przez nas kosztowności (w liczbie do czterech).



Za: "Tajny Detektyw" nr 41, rok I (25 X 1931)

środa, 13 lipca 2011

Reklama dźwignią handlu

Czytając dziś błahy tekścik o rozmaitych słynnych zdjęciach i filmach, przedstawiających duchy (badający je eksperci - jeśli wierząc autorowi tej kompilacji - nie znaleźli śladów fałszerstwa)* przypomniałem sobie ciekawy artykulik z "Tajnego", który zaczyna się jak historia Olewnika, a kończy najzupełniej nieoczekiwanie i właściwie bez pointy (chyba, że za takową uznać morał: kto nie chce zapłacić 10 000 $, w końcu wybuli 100 000 $...).


*http://deser.pl/deser/56,84842,9931374,TOP_10_przerazajacych_zdjec_i_nagran_duchow__FOTO_WIDEO_.html




Za: "Tajny Detektyw" nr 41, rok I (25 X 1931)

wtorek, 12 lipca 2011

Wróżbita Maciej i świnie w łóżku

W czasach, kiedy triumfy święci, że tak to ujmę, wróżbita Maciej, a w niektórych sferach na "narzeczoną" mówi się "moja świnia", inaczej spojrzeć wypada na kolejne już perły z rubryczki "Paragraf w życiu codziennem".

Pan Paolo Adriano niespecjalnie nas dziwi w dobie kombinatorstwa i zakładania niezliczonych firm, ale jest coś wzruszającego w jego próbie uchwycenia całej rzeczywistości astro-ziemskiej. Jeśli zaś chodzi o historię ze świniami, to nazwisko masarza "Jan Kiszka" każe mi podejrzewać, że niektórzy autorzy tekstów do "Tajnego Detektywa" mogli korzystać nie tyle ze spraw pojawiających się na wokandzie, co z własnej wyobraźni. Choć, z drugiej strony, skoro we Wrocławiu są fryzjerzy Główka&Makówka oraz zakład pogrzebowy mgr Cierpisz, to wszystko jest możliwe...








Za: "Tajny Detektyw" nr 41, rok I (25 X 1931)

sobota, 2 lipca 2011

Konterfekty

W czasach, kiedy "Tajny!" nie był blogiem, a gazetą, jeden czytelnik (dziś "obserwator") nie mógł sobie kliknąć na okienko z konterfektem innego czytelnika ("obserwatora"), ale społecznościowa funkcja pisma też jakoś tam, pokracznie, istniała - stąd dział "Nasi Czytelnicy", ukazujący się rzadko i nieregularnie (widocznie nadsyłanie zdjęć z egzemplarzem pisma nie było takie znowu częste). Dzisiejszym Czytelnikom i Obserwatorom "Tajnego" przedstawiamy więc tych, którzy byli na Państwa miejscu przed 70 laty.


Za: "Tajny Detektyw" nr 41, rok I (25 X 1931)